Linka do poniżej umieszczonego filmu, dostałam jakiś czas temu od męża, z adnotacją : ” Kochanie, dotychczas nie wiedziałem jak Ci to powiedzieć … „.
Oglądając ten filmik uśmiałam się do łez. Polecam go każdej żonie i każdemu mężowi!
Nadal jednak jestem zdania, że uświadomienie sobie różnic w funkcjonowaniu mózgów kobiety i mężczyzny jest dopiero pierwszym krokiem do wypracowania zasad konstruktywnej komunikacji i współżycia opartego na wzajemnym zrozumieniu i umiejętnym zaspokajaniu potrzeb obu stron. (więcej…)
Ostatnio obejrzałam film, który skłonił mnie do pewnej refleksji na temat roli ojca.
Jednym z głównych obowiązków, jakie ma do spełnienia ojciec, jest pokazanie dzieciom świata oraz nauczenie ich radzenia sobie w tym świecie.
Żadna matka ani żona nie jest w stanie uczynić z chłopca mężczyzny. To rola ojca.
Szkoda, że tak niewielu współczesnych ojców o tym pamięta. Jeszcze większa szkoda, że wielu ojców wręcz nie chce o tym pamiętać, bo u większości z nich wiązałoby się to z odkryciem prawdy o swojej własnej okaleczonej męskości. (więcej…)
Dzień po dniu. Niby zwyczajne życie, ale jakże niezwyczajne!
Mimo tego, że film trwa niecałe 4,5 minuty, moim zdaniem z powodzeniem mógłby zastąpić nie jeden kurs nauk przedmałżeńskich.
Czy samo dążenie do celu może być równie piękne jak jego osiągnięcie?
Czy potrafimy docenić i cieszyć się z tego, co mamy? Pójdźmy krok dalej-czy potrafimy dbać i troszczyć się o to, co mamy?
I w końcu -- być, czy mieć … ?
Zapraszam do obejrzenia, naprawdę warto.
Tym razem zapraszam Panów do podzielenia się swoimi przemyśleniami.
Problem jest bardzo powszechny i coraz częściej uznawany za normę.
Ale co na ten temat naprawdę myślą tatusiowie?
Czy branie dziecka do swojego łóżka dla tzw. „świętego spokoju’,
rzeczywiście prowadzi do spokoju? Czy przeciwnie, jest krótkowzroczne?
Coraz częściej zgłaszają się do mnie osoby, którym narodziny dziecka praktycznie uniemożliwiły pożycie seksualne, doprowadzając tym samym do nadszarpnięcia relacji małżeńskiej i zmniejszenia poczucia satysfakcji w związku.
I tutaj pojawia się pytanie: czy dziecko rzeczywiście potrzebuje spać z rodzicami? Czy branie dziecka do swojego łóżka dla tzw. „świętego spokoju’, rzeczywiście prowadzi do spokoju? Czy przeciwnie, jest krótkowzroczne?
Wczoraj mąż opowiedział mi zabawną historię.
Wieczorem położył się obok naszej 2 letniej córeczki w jej łóżku i powiedział: Dzisiaj śpię razem z Tobą w Twoim łóżku, co Ty na to? W odpowiedzi usłyszał: Idź do swojego łóżka i przytul mamę!
