Z cyklu: Kobiety sobie radzą. I to jak?!

Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…….

no i co tu ze sobą począć? Za sprzątanie domu zabrałam się zanim brama wjazdowa zamknęła się za samochodem męża, który odwoził dzieci na obóz. Niby wolny dzień, wolna chałupa i nic tylko szaleć. Niestety, albo i stety, należę do tych osób, które, aby móc odpocząć, wokół siebie potrzebują estetyki. A mój dom….. po przepakowywaniu dzieci z jednego wyjazdu na drugi, licznych poszukiwaniach sprzętów niezbędnych na obóz, przerzuceniu tony ciuchów w celu sprawdzenia, czego już na pewno na dziecko nie da się wcisnąć, a które spodnie komu spakować (czy np Zosine spodnie z ubiegłego roku wyglądają na bardzo dziewczyńskie, czy młodszy brat się nie zorientuje i spokojnie je przygarnie? Czy jednak czeka nas kolejna wizyta w sklepie – na szczęście jest okres wyprzedaży!)…mój dom wyglądał jak po włamaniu.

Sprzątanie skończyłam o 21.00. Pół godziny przed powrotem męża z podróży. Nawet zdążyłam zrobić obiad! Ha!

Dostałam od męża reprymendę, że nie potrafię wykorzystać czasu na odpoczynek. Ciągle mi to zarzuca. Ale dla mnie siedzenie lub leżenie to męczarnia. Książki chętnie czytam, ale nie w ten sposób. Książki czytam np. kiedy schnie ściana :-)

2 dni skupiałam się na tym, żeby wykorzystać wolny czas na odpoczynek ale tylko się tym skupianiem zmęczyłam. Zabrałam się więc za malowanie. Najpierw fotela w pokoju starszego syna, potem pokoju córki.  Zabrałabym się za to już pierwszego dnia, ale posłusznie czekałam, aż mąż otworzy mi puszkę z farbą. Nie, ciamajdą nie jestem, niejedną już puszkę z sukcesem otwierałam, ale ta jest wyjątkowa. To pozostałość po budowie domu. Mąż zainwestował w bardzo dobrej jakości farby, więc rzeczywiście szkoda kupować nowe, jeśli można wykorzystać te, które już są i na dodatek dobrej jakości. Szkopuł polega na tym, że to nie są zwykłe puszki tylko puchy, a może nawet beczki. Mają taką upiorną uszczelkę, która sparciała i się rwie. Rondo pokrywki po podważeniu śrubokrętem tylko się wygina, a pokrywka uparcie trwa przywarta do tej beczki. Kiedyś próbowałam otworzyć ją obcęgami, ale skończyło się, jak zazwyczaj, zmarszczoną brwią kochanego męża i kolejną reprymendą, że znowu coś zniszczyłam. Dlatego czekałam cierpliwie, aż mąż tę puszko-beczkę otworzy, ale czas oczekiwania przerósł moje skromne pokłady cierpliwości i zabrałam się do dzieła.

Read More

Czy nasze małżeństwo można uratować?

uratowac zwiazek

 

Czy widzi pani dla nas szanse? … Czy widziała pani już tak trudny przypadek jak nasz?

To standardowe pytania, które padają na większości spotkań konsultacyjnych z małżeństwami.

Każdy problem jest inny i nie sposób ocenić, który jest najpoważniejszy. Nie ma to zresztą znaczenia, bo nie powaga danego problemu ma znaczenie dla powodzenia terapii, tylko podejście do niego i motywacja do pracy małżonków. Wiele małżeństw rozpada się z naprawdę błahych powodów, a wiele innych , po prawdziwie dramatycznych doświadczeniach wychodzi na prostą.

Nie zdarzyło mi się spotkać małżeństwa, którego nie dało się uratować. Natomiast, zdarzyło mi się, i to niestety wielokrotnie, spotkać małżeństwa, które, mając gotową receptę na uratowanie związku, rezygnowały, bo to wymagało od nich sporo pracy. A pracować im się nie chciało. 

Dlatego, moja odpowiedź na pytanie, czy jest szansa na uratowanie związku jest jedna: to zależy od Was.
Jeśli będziecie pracować, to  zbudujecie zdrową i satysfakcjonującą relację szybciej, niż byście się spodziewali. Tu nie ma żadnej magii, jest tylko ciężka praca.

Read More

„Jakoś to będzie” i „miłość wystarczy”. Serio?

Jakoś to będzie_web

Ostatnio  zdarza się, że przychodzą do mnie pary, które dopiero zaczynają myśleć o ślubie. Przychodzą, bo niepokoją ich pewne zachowania, o których chcą porozmawiać, zanim przerodzą się one w poważniejsze problemy. Ehhh, gdyby więcej osób podchodziło do tematu związków z taką odpowiedzialnością , to ilość rozwodów i rozbitych rodzin prawdopodobnie drastycznie by się obniżyła.

W naszej kulturze pokutuje zgoda na bylejakość, zbyt łatwą rezygnację z  własnych marzeń i potrzeb. W imię zasady,  ” jakoś to będzie” i „wystarczy miłość”, „mogło być gorzej” zamiatamy problemy pod dywan.

Czarne nie jest czarne

Na początku dobry sex wynagrodzi nam inne trudności. Tak przelatuje pierwszy, drugi rok związku. Najpóźniej w trzecim roku sex przestaje być remedium na pustkę i brak zrozumienia. Przecieramy oczy, dostrzegamy wyraźnie problemy, których wcześniej nie chcieliśmy widzieć. I co wtedy? Odejść szkoda, a rozmowy nie pomagają, więc decydujemy się trwać nadal w związku, coraz bardziej zaprzeczając rzeczywistości. Przecież nie przyznam, że jest mi źle, bo to by oznaczało, że zmarnowałam/zmarnowałem kilka lat życia. Pojawia się też lęk, że być może lepszego partnera nie znajdę.  Więc trwam i zapadam się w sobie. To, co czarne, naginam do odcieni szarości, uciekam w relatywizm. Nie mogę nazwać rzeczy po imieniu, bo nie chcę przyznać się do błędu i porażki.

Read More

„Jak być szczęśliwym w związku” – audycja z moim udziałem

Przeważnie jest tak, że z racji krótkich wejść muszę uciąć moją myśl w połowie, pozostawiając wiele wątpliwości, błędnych interpretacji. Tym razem było inaczej. Trzy godziny nagrania i półtorej godziny samej audycji to dla mnie optymalny czas :-).

Panie Pawle, dziękuję za przemiłą rozmowę. Te trzy godziny minęły jak 15 minut.

Zapraszam do wysłuchania audycji „Nocne Światła”, prowadzonej przez redaktora Pawła Krzemińskiego.  Rozmawiamy w niej o tym, jak stworzyć szczęśliwy związek, jak samemu być szczęśliwym, o tym co zagraża małżeństwu i co blokuje budowanie zdrowej relacji. Mówimy o tym, jak doświadczenia z naszego domu rodzinnego wpływają na nasze obecne życie oraz o tym, jak możemy to zmienić. Poruszamy temat pornografii i jej wpływu na związek,  rozmawiamy o trudnych relacjach rodzinnych, jak się w nich odnaleźć, jak zrozumieć zachowania bliskich, którzy nas ranią. I jak to zwykle ze mną bywa, nie mogło zabraknąć również tematów związanych z wychowywaniem dzieci.

Zapraszam.

Read More

Od pornografii nie trzeba być uzależnionym…

porbografia

 

Pornografia. Problem dużo poważniejszy, niż wiele osób sądzi. Pornografia rozbiła już wiele małżeństw, ale kiedy o nią pytam, rzadko ktokolwiek się przyznaje. Z powodu wstydu? Nie. Po prostu, granice zostały tak bardzo rozmyte, że osoby, które sięgają po pornografię, często nie zdają sobie sprawy, że to robią. „Ot, taki niewinny filmik…. przecież każdy to robi, bez przesady proszę pani……”

Pornografia niszczy związki, niszczy poczucie własnej wartości. I naprawdę nie chodzi tylko o ludzi uzależnionych. Ich jest stosunkowo niewielu….

Read More

Miłość = decyzja.

Milosc_decyzja„Miłość to akt woli. Kiedy na jednym z seminariów mówiłem o proaktywności, jakiś mężczyzna wstał i powiedział:

-Stephen, podoba mi się to, co mówisz… Ale sytuacje są tak różne. Weźmy moje małżeństwo. Naprawdę się martwię. Nie czujemy już do siebie co dawniej. Myślę, że jej już nie kocham i ona mnie nie kocha. Co mogę zrobić?

Read More

Kobieta jak taran, mężczyzna jak porcelana.

Psychologiakobiety.pl

….to wizytówka naszych czasów.

Mężczyźni coraz częściej czują się słabi, niepotrzebni, niekochani. Żeby ukoić swój lęk przed odrzuceniem, szukają bliskości. Chcą się przytulać, zapalają świece, przygotowują romantyczną kolację… a żona taran – jakby nie dostrzegała całej finezji-zjada w pośpiechu i biegnie do kolejnych swoich zajęć. Mężczyzna czuje się odepchnięty, urażony, przestraszony … zamyka się w sobie i ratuje swoją godność złośliwymi uwagami kierowanymi do żony od czasu do czasu.

Kobieta taran

Zimna, wyrachowana, nieczuła, twarda, niezniszczalna – tak widzi ją mąż.

Read More

Bo ona całe dnie siedzi w domu i nic nie robi…

Psychologiakobiety.pl

Psychologiakobiety.pl

Ostatnio trafiłam w sieci na ciekawą opowiastkę (niestety nie wiem, kto jest jej autorem). W wersji angielskiej brzmi ona zgrabniej, ale musicie mi wybaczyć, bo nie jestem zawodowym tłumaczem. Historyjka za chwilę, najpierw słowo wstępu :-)

Myślę, że mało, który mężczyzna, mąż, ojciec, jest w stanie szczerze docenić wysiłek kobiety, pracującej w domu. Bez względu na to, jak by nie cenił swojej żony, bez „wejścia w jej buty” nie będzie miał pełnej świadomości, jak naprawdę wygląda praca w domu.

Niezwykle rzadko zdarza się, żeby mąż użył sformułowania „moja żona pracuje w domu”. W 99,9% sytuacji, których byłam świadkiem, mężczyźni mówią „moja żona nie pracuje”, lub gorzej „moja żona siedzi w domu”.

Read More
Zobacz także:close