Czy młodzi rodzice rzeczywiscie sa skazani na spanie z dzieckiem w jednym łóżku? Dyskusja.

Posted on 13 marca 2010 in O dzieciach | 3 komentarze

Czy branie dziecka do swojego łóżka dla tzw. „świętego spokoju’, rzeczywiście prowadzi do spokoju? Czy przeciwnie, jest krótkowzroczne?

Coraz częściej zgłaszają się do mnie osoby, którym narodziny dziecka praktycznie uniemożliwiły pożycie seksualne, doprowadzając tym samym do nadszarpnięcia relacji małżeńskiej i zmniejszenia poczucia satysfakcji w związku.

I tutaj pojawia się pytanie: czy dziecko rzeczywiście potrzebuje spać z rodzicami? Czy branie dziecka do swojego łóżka dla tzw. „świętego spokoju’, rzeczywiście prowadzi do spokoju? Czy przeciwnie, jest krótkowzroczne?

Wczoraj mąż opowiedział mi zabawną historię.
Wieczorem położył się obok naszej 2 letniej córeczki w jej łóżku i powiedział: Dzisiaj śpię razem z Tobą w Twoim łóżku, co Ty na to? W odpowiedzi usłyszał: Idź do swojego łóżka i przytul mamę!

Warsztaty na temat problemów ze spaniem u małych dzieci, czyli „Jak nauczyć dziecko spać”.

  • Kasia i Jakub

    Bardzo ważne, że Pani poruszyła ten temat. Nasze prywatne obserwacje wskazują, że branie dziecka do łóżka zawsze się bardzo źle (a czasami tragicznie kończy). Dla małżeństwa ale również niewesoło dla dziecka/dzieci.

    My jeszcze przed narodzinami naszej córki mieliśmy mocne postanowienie aby spała osobno – to znaczy w swoim pokoju i w swoim łóżeczku. Po porodzie tam też zaczęła spać i jedną rzecz wiedzieliśmy od razu – nawet jeżeli będą problemy to nie możemy się poddać. Córka nigdy nie spędziła z nami ani jednej nocy w łóżku. Jest niezwykle radosna, żywa, śmieje się cały czas – więc jak widać niczego jej nie brakuje.

    Wyszliśmy od początku z założenia, że małżeństwo jest na pierwszym miejscu. Nie wyobrażaliśmy sobie spania z dzieckiem, gdyż mogłoby to właśnie źle wpłynąć na nasze życie seksualne (ale nie tylko – sypialnia i nasze łóżko jest tylko dla nas). Przed porodem często się kochaliśmy i baliśmy się o powrót do udanego życia seksualnego, więc od samego początku postanowiliśmy bardzo się starać. Spodziewaliśmy się, że będzie nas to kosztowało bardzo dużo pracy, a okazało się dużo łatwiejsze. Teraz mamy jeszcze bardziej udane (pod względem jakości i częstotliwości) życie seksualne niż przed porodem.

  • Kasia i Krzysiu

    Uważamy że nie chodzi tu o tzw. święty spokój, a raczej o coś więcej…i z pewnością nie jest to nic złego, ani nie pogarsza, przynajmniej naszych relacji małżeńskich.
    Liczne badania przecież pokazują, iż spanie z dzieckiem ma bardzo pozytywny wpływ na jego fizjologię, jest prawdziwą inwestycją w przyszłe emocjonalne i fizyczne zdrowie dziecka.
    Chcielibyśmy dodać, że straszne jest to że noworodki mają zasypiać w swoich pokojach- takie amerykańskie! Dla rodziców stosujących takie metody proponujemy zapoznać się z tematem SIDS.

  • Kasia i Jakub

    Przecież aby uniknąć niebezpieczeństwa związanego z SIDS nie trzeba spać z dzieckiem w jednym łóżku. Po drugie SIDS jest troszkę jak czarna wołga – zdecydowanie więcej jest niezdrowej paniki niż rzeczywistego niezbezpieczeństwa. A już z pewnością lęk przed SIDS nie powinien być powodem by spać z dzieckiem w jednym łóżku.

    Dla nas spanie dziecka w swoim, osobnym pokoju jest czymś oczywistym – nie ma w tym nic amerykańskiego – pokój córki jest bardzo blisko naszego, póki była malutka mieliśmy otwarte drzwi. A takim badaniom trochę nie dowierzamy. Po pierwsze ważniejsze jest małżeństwo i jego dobro – a Państwo są, obawiamy się wyjątkiem, ponieważ większość małżeństw zmienia się na skutek spania z dzieckiem. Natomiast osoby, które podążyły naszym przykładem nigdy tego nie pożałowały – stąd bardziej ufamy po prostu sprawdzonym rezultatom.