Chcę być kruchą kobietką

Posted on 1 sierpnia 2009 in O kobietach | 1 comment

 

Szperając w internecie znalazłam wywiad, który mógłby stanowić komentarz do poprzedniego wpisu.

 

Jak Zabłocki na mydle, tak wyszłyśmy na emancypacji – ocenia Iza Kurkus-Kaczmarek, warszawianka, wokalistka zespołu Soulfully Trio. – Zamiast leżeć i ponętnie pachnieć jak nasze praprababki, zafundowałyśmy sobie kierat: praca, kariera, dom i tysiąc innych obowiązków. Na własne życzenie stajemy się babochłopami – mówi.

 

Dlatego w swoich piosenkach namawia wszystkie panie, by nie rezygnowały z kobiecości, bo źle na tym wyjdą. – Emancypacja – jak najbardziej tak! Ale nie wynaturzona. Wokół zniewieściali panowie i męskie kobiety. Oto cena naszego wyjścia na prowadzenie. Dojdzie do tego, że więcej delikatności mężczyzna dostrzeże w koledze niż u swojej kobiety – prorokuje Iza. Jej styl? – Żyję w absolutnej opozycji do trendu silnej kobiety – podkreśla. Jest eteryczna i wrażliwa jak jej soulowa muzyka. Świetnie się spełnia w roli strażniczki domowego ogniska. Oczywiście także pracuje: wykłada wokal oraz skrzypce w Yamaha School, poza tym uczestniczy w próbach zespołu. Ale zdecydowanie to mąż (ekonomista) jest głową rodziny i troszczy się o finanse. Dzieli też z żoną jej pasję muzyczną – komponuje, gra na fortepianie i basie. – Nie wyobrażam sobie sytuacji, że to ja jestem głową rodziny. Potrafiłabym, ale nie chcę.Mam swoją muzykę, w tym królestwie dowodzę. Czuję się bezpieczna, gdy w realu czeka na mnie opiekuńczy mężczyzna – przyznaje. Współczuje kobietom, które wybrały opcję: pokażę wam (mężczyźni), że jestem lepsza. – Co się stało z kobietami?

Obserwuję ze zgrozą, że zatracają instynkt samozachowawczy w pędzie do niezależności. Ciągle im mało. Osiągnęły wiele, ale nie mogą się nasycić i chcą jeszcze więcej. Po co? Aby być na 150 procent? Ryzykowne – ostrzega Iza. – Znam ambitną dziewczynę, która w kraju osiągnęła w zawodzie wszystko, teraz robi karierę za granicą. Ale wydaje majątek na psychologa, bo jej prywatne życie to zgliszcza. Ma gustownie urządzony apartament, na który sama zarobiła, i albumy pełne zdjęć z egzotycznych podróży. Jest świadoma swojej wartości. Mimo to wciąż pozostaje samotna. Panowie zostają tylko na jedną noc. Rano zwijają żagle, bo się boją tej doskonałości! Co za paradoks, że atrakcyjność matrymonialna ekstrababek jest tak niska. Ich atuty są jednocześnie przyczyną ich porażek. Dlaczego? Bo mężczyźni nie chcą mieć w domu rywala – tłumaczy. Inna cena, jaką płacimy za emancypację? – Powiem prosto z mostu: kobieta kobiecie wilkiem. Stajemy się wobec siebie coraz bardziej bezwzględne. Stosujemy gierki i manipulacje, mścimy się. Gdzie nasza dawna babska solidarność? Smutne to – Iza nie ukrywa żalu. Jej zdaniem na społeczno-kulturowej przemianie najlepiej wyszli mężczyźni. – Uwolniłyśmy ich od przymusu: posadzenia drzewa, spłodzenia syna, wybudowania domu. Przy zaradnej kobiecie mogą beztrosko żyć – twierdzi Iza. – Choć i oni mają swoje zgryzoty. Czują się zagubieni, a chcą być potrzebni i doceniani. Co zatem robi mądra kobieta? Pozwala mężczyźnie, by jak dawniej wychodził na polowanie – mówi. – Nie mam z tym problemu. Podziwiam panów. W pracy zawsze proszę o radę kolegów z zepołu, bo naprawdę cenię ich zdanie – podkreśla. – Dlatego choć często słyszę: „Umiesz liczyć, licz na siebie”, przekornie odpowiadam: „Chcę też liczyć na mężczyznę”.

„Słabości, twe imię kobieta”. Niestety, drogi Hamlecie, twoja kwestia brzmi dziś nieprawdziwie. I wiesz, co? Żałuję. Nie mam ochoty być herod-babą, a często muszę.

Kiedyś jak magnes przyciągałam mężczyzn, którzy myśleli, że będę im matkowała. Zwijali żagle, gdy usłyszeli, że bardziej odpowiada mi rola córeczki, którą trzeba się zaopiekować.

Źródło: Kobieta.pl

 

  • Frajdej law

    Co to za bełkot o kruchych kobietkach? Jakie leżeć i pachnieć? Jakie babochłopy? Przerażają mnie takie wypowiedzi – niby dlaczego miałabym oddawać swoją niezależność? Po co mi „opiekun”? Wolę partnera, z którym wzajemnie się o siebie troszczymy.