Odcinamy pępowinę, czyli koniec problemów z teściową.

Posted on 15 sierpnia 2009 in O związkach i terapii par | 81 komentarzy

Uniezależnienie się od matki to jeden z najważniejszych ale i najtrudniejszych kroków w życiu chłopca, aby mógł stać się mężczyzną.

Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym „trójkąt małżeński”, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu.

Źródła problemu z teściową

Mądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie.  Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności, niż wyrachowania. Należy pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Jest on między innymi konsekwencją burzliwej historii naszego kraju, w którym „matka polka” częstokroć zmuszona była samotnie wychowywać dzieci, nie mogąc liczyć na pomoc męża, zaangażowanego w działania wolnościowe.

Z drugiej strony, mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych decyzji.

Jak rozwiązać problem z teściową?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa – synowa, ale na linii mąż – jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem.

Ważne jest abyśmy zrozumiały sytuację, w jakiej znalazł się mąż. Z jednej strony chce on sprostać stawianym mu przez nas oczekiwaniom, z drugiej czuje się zobowiązany i pragnie być lojalny wobec matki, która go wychowała i ofiarowała mu część swojego życia. W efekcie ma poczucie stawania wobec wyboru między żoną a matką, a przecież na obu bardzo mu zależy. Dlatego stara się unikać sytuacji, w których powinien definitywnie wypowiedzieć się za którąś ze stron. Takie zachowanie z kolei potęguje naszą frustrację i niechęć do teściowej. To ślepy zaułek. Nie chodzi przecież o wyeliminowanie teściowej z naszego życia (bez niej mogłoby być trochę nudno ;-)), tylko o re-definicję jej relacji z synem.

Zmiana relacji z teściową.

Tutaj  mąż staje przed poważnym wyzwaniem – będzie musiał znaleźć odpowiedź na pytanie o własną tożsamość, o rolę jaką powinien pełnić w rodzinie i w tej roli się odnaleźć. To czy odniesie sukces, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy zdaje sobie sprawę z faktu, że  mąż i żona powinni być dla siebie nawzajem najważniejsi, stawiać siebie ponad rodzicami, ponad dziećmi i przyjaciółmi. Bez tego przekonania ani rusz dalej.

Tu przypomina mi się pytanie, które postawił kiedyś ks. P.Pawlukiewicz: „Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć?”. I choć wydaje się ono bardzo brutalne i nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji, to warto żeby mąż spróbował na nie odpowiedzieć.  Jednak zanim zadamy to pytanie mężowi, proponuję abyśmy zastanowiły się jak zachowałybyśmy się  w odwrotnej sytuacji, kiedy w zagrożeniu znajdowałby się nasz mąż i ojciec…

Każde małżeństwo potrzebuje innej przestrzeni życiowej, mniejszej lub większej intymności. Nie istnieją zatem jedyne właściwe reguły współżycia z teściami. Mąż i żona powinni wspólnie zastanowić się gdzie ustanowić granice w swoim życiu, poza które nie będą wpuszczać rodziców. Identyczne zasady powinny dotyczyć rodziców obu stron. Jeśli pojawią się wątpliwości, warto pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa wchodzić między małżonków, bez względu na intencje jakie nim kierują. Uwaga teściowe: pośrednie bądź bezpośrednie podważanie kompetencji synowej w oczach jej męża jest surowo zakazane! 😉

Zdarzają się sytuacje kiedy relacja męża z jego matką jest bardzo toksyczna (mąż jest uwikłany w szantaże emocjonalne, czy zależności finansowe) wówczas warto udać się po pomoc do psychoterapeuty. Często obiektywna opinia niezależnej osoby pozwala ujrzeć problem z zupełnie nowej perspektywy.

Problem z teściami jest jedną z częstszych przyczyn powstawania konfliktów małżeńskich i poważnych kryzysów małżeńskich. Jest to też jeden z najczęściej poruszanych aspektów w  trakcie terapii małżeńskiej. Na tym polu poległo wiele małżeństw, dlatego warto poświecić mu więcej uwagi.



Ważne lektury:


  • Wikucha A.A.M.

    Ach dodam że teściowa sama uważa że ma prawo wtrącać się w związki swoich dorosłych dzieci bo jest och matką. Oprócz tego mąż notorycznie przekracza granice. Ja go wielokrotnie proszę „Nie łaź na górę i nie mieszaj w nasze sprawy swojej matki”, on obiecuje że nie będzie po czym i tak za moimi plecami to robi.

  • Jakub

    Widzę tutaj niemal wyłącznie kobiety opisujące swoje straszne relacje z teściową ale prawda jest taka że NIE TYLKO KOBIETY MAJĄ PROBLEMY Z TEŚCIOWYMI. Jestem mężczyzną i mieszkam obecnie z żoną i córką u moich teściowych. Pierwsze kilka miesięcy było w porządku. Siadaliśmy wspólnie, rozmawialiśmy ze sobą i wszyscy byli zadowoleni. Mniej czy bardziej bo moi teściowie to ludzie bez kultury osobistej i z brakiem tradycji wyniesionych z domu – o czym swoją drogą dowiedziałem się już grubo po kilku miesiącach wspólnego mieszkania. Wcześniej przez 6 LAT czaili się tak dobrze że nie można było tego zauważyć. Tak czy inaczej po kilku miesiącach zauważyłem że moja teściowa usiłuje przejąć kontrolę nad moimi zarobkami. Najpierw w sposób zawoalowany wciskała mi ciemnotę że miesięcznie zużywam wody na 440 zł (myjąc tylko ręce, bo myłem się w biurze), albo że indukuję raka montując kolejny PRZEDŁUŻACZ! Ta kobieta jak widzi kable to wpada w szał, potrafi nagle zacząć krzyczeć po wszystkich albo biegać nerwowo po mieszkaniu. Kiedy urodziła się nam córeczka to dopiero zaczęła się gehenna. Wg mojej teściowej podgrzewacz do mleka emituje zabójcze fale, a w komputerze mieszka diabeł (więc wyniosła komputer od nas z pokoju do siebie – mimo że komputer jest mojej żony) dodajmy że moja teściowa to kobieta nie mająca nawet matury ale zajmująca dobrze płatne stanowisko w banku – ma GRUBO powyżej średniej krajowej. Oczywiście moja żona stoi murem za moją teściową. Mojego doktoratu nie pozwalają mi robić, stają na głowie z co raz to innymi dziwnymi a’la obowiązkami żebym tylko nie miał czasu się kształcić. Pamiętam też taką sytuację że myłem butelki po mleku i słyszę że moja teściowa drze się u nas w pokoju. Niemal biegiem wpadłem do tego pokoju i co widzę… zgiętą w pół teściową drącą się na pełny regulator na moją żonę z 20 CM!!!!! Moja żona płacze, a wszystkie łzy płyną jej policzkami prosto na naszą córkę którą karmiła wtedy – w tym momencie akurat nie bo mała płakała jak obdzierana ze skóry. Myślałem że s**ę na miejscu pozbawię zmartwień. Jak ja się po niej wydarłem to pod ścianą w 2sekundy wylądowała, a później pogoniłem ją aż do kuchni nie odstępując na krok. Ale cóż z tego. Od tamtej pory zaczęły się już problemy na ostro. Żona oczywiście stanęła po stronie swojej mamusi, która „zawsze chce dobrze dla swojej wnusi” i pewnie dlatego nie licząc się z 2miesięcznym dzieckiem darła r**o. Wcześniej teścia miałem po swojej stronie. Krótko później teściowa tak go przerobiła (człowieka dobrego z natury ale o miałkim intelekcie i bezdennie głupiego) że kilka tygodni później wspólnie zaczęli indoktrynować moją żonę i buntować ją przeciwko mnie. To dopiero było zdziwienie jak kiedyś wróciłem z pracy, a żona ni z gruchy ni z pietruchy rzuciła się na mnie z PIĘŚCIAMI!!! Jakby nie to że miałem refleks chyba miałbym już nos złamany. Na drugi dzień nie potrafiła wyjaśnić swojego zachowania – ZUPEŁNIE!!! Na święta wielkanocne na śniadanie jadłem KOKTAJL BIAŁKOWY dla kulturystów o 14 popołudniu bo to akurat miałem w szafie. Teściu zeżarł śniadanie wielkanocne SAM, teściowa wpadła w furię, wybuchła awantura. Wszyscy zamknęli się w różnych pomieszczeniach. Teściowa mi później starała się wytłumaczyć że to pierwsze takie święta. Tylko że wcześniej na wigilię też były „szopki” i to nie z Jezuskiem, raczej z lucyferkiem (czyt.teściową). Na każde święta, dni wolne i inne tego typu okresy wybuchają kilkudniowe awantury. Po wspólnych wakacjach na które nie chciałem jechać ale nam zafundowali z gn****i się nie odzywam. Okazało się że mogę jechać na wakacje prezent ale na totalnie ich warunkach. To też się okazało nagle że prezent się skurczył o ponad połowę i za wakacje na które nie miałem czasu ani ochoty musiałem sam zapłacić. Od tamtej pory bojąc się o nasze bezpieczeństwo zacząłem nagrywać co dzieje się w mieszkaniu kiedy mnie nie ma. I wstrząs… ze wszystkim miałem rację, na zmianę piorą mózg mojej żonie, a moja żona tak stara się podporządkować swojej mamie że robi więcej zła niż rodzice ją o to proszą. To kolejny wstrząs! Później żona zaczęła ostro sabotować widzenia z moimi rodzicami naszej córki. Po 3 miesiącach takiej sytuacji kiedy ta poszła do kościoła wziąłem córkę do dziadków i napisałem żonie smsa gdzie jestem. Później się dowiedziałem że teściowa wpadła w taki atak że wysłała pod blok moich rodziców swoją siostrę z jej córką na przeszpiegi!!! Sama wtedy bardzo dobrze powiedziała co o mnie myśli i od kiedy – taka chwila szczerości. Od tamtej pory boję się spać tam, bo to jest opętana kobieta. Moja żona wtedy weszła do mieszkania, nawet nie witała się z moimi rodzicami tylko złapała córkę i do końca ją trzymała w rękach. Jeszcze się okazało że nagrywała nie wiadomo w jakim celu mieszkanie moich rodziców kamerą. TO JEST ZDRADA! Rozmawiałem z nią na ten temat później, znowu NIE WIEM CZEMU TO ZROBIŁAM. Same powiedzcie PANIE, już dawno powinienem się z nią rozstać. Żona z niej żadna, nawet śniadanie które zrobi mi raz na tydzień wypomina mi przez cały miesiąc i zdradza mnie jak tylko może… i tylko na razie nie z mężczyznami! PORAŻKA Ja mógłbym książkę napisać o upokorzeniach jakie doznałem ze strony mojej żony i teściowej czy nawet teścia. Ale trwam dla mojej córki, nie wiem ile jeszcze wytrzymam bo żona już zakomunikowała mi że nie wyprowadzi się dalej niż blok obok mojej teściowej. POMOCY

  • kama

    słoneczko…mam wrażenie, że piszesz o mojej sytuacji;)

  • kasiA

    moja tesciowa jesli mozna to tak nazwać nastawia dziecko i meza przeciw mnie a do tego musimy razem mieszkać nie wiem jak to dalej zniose

  • lulu

    O kurcze… jakbym widziała moją teściową! Do męża zwraca się zdrobniale natomiast do wnuków a naszych dzieci nie. Pamiętam jeszcze z czaów przed ślubem , kiedy szłam z mężem na spacer to wyglądało tak : trzymaliśmy się za rękę a drugą ręką mąż trzymał psa do czasu kiedy zadzwoniła teściowa bądź siostra to mąż oddawał mi psa (dodam, że pies był jego) , w jednej ręce telefon, w drugiej papieros i tak wyglądał nasz spacer. Teść zmarł, teściowa jest po kilku nieudanych związkach sama i cały czas źyje naszym życiem. Ja wiem , że to dalego że mąż daje jej na to przyzwolenie. Angażuje męża do „wychowywania” dorosłych sióstr. Dochodzi do takich absurdów, iz opowiada mu o tym że siostra rozpoczęła współżycie. Jedna z sióstr mąż traktuje jak soje dziecko. Najgorsze bo moje dzieci już to zwuważają. Np. mąż bierze dzieci na spacer. Po spacerze pytam córki jak było i słyszę „fajnie, tylko tatuś cały czas rozmawiał z J…… przez tel. ” I co tu zrobić? Jak to zmienić? Dochodzę do momentu, że chyba chce skończyć ten związek. Jeżeli ktoś ma jakąś rade, proszę o pomoc! Szkoda mi tylko dzieci, naszych dzieci!

  • zuzanka

    Witam! Ja mam podobnie. Jesteśmy razem 4 lata, ja mam 23 lata, on 28. Gdy jest rozmowa o ślubie, to on mówi, że dla niego to durna instytucja, pojęcie wpojone nam przez religię i dziadków, bo tak wypada. I zdecydowanie mówi nie. Do tego twierdzi, że żona i mąż to są dla siebie obcy ludzie i że nie można polegać na kimś w 100 procentach. Tak, to było jedno. Bo najważniejsza jest jego rodzina. Dokładniej mamusia, która ma decydujące zdanie i siostrzyczka (dodam w moim wieku). Już od początku były problemy, nie odpowiadała „dzień dobry” i wychodziła jak przyjeżdżałam, w końcu mój powiedział mi otwarcie, że lepiej, żebym nie przyjeżdżała. Nie byłam tam ponad 3 lata. Wiem, że to zasługa jego siostry, która nagadała na mnie złych rzeczy itp., ale według mojego ona nie jest niczemu winna. Do tego mam wrażenie, że siostra jest dla niego ideałem kobiety, ma pełno jej zdjęć (więcej niż moich!), w tel mnie zapisał po imieniu z buziakiem,a ją pieszczotliwie dodając „piękna” i serduszko. Dalej ciągnąc, jesteśmy aktualnie za granicą, ja podchodzę do tego rozsądnie (moi rodzice też), twierdzimy, że to może być dla nas szansa. Tęsknimy za sobą oczywiście, ale zdrowo, rozmawiamy raz, dwa razy na tydzień, oni pytają co u mnie, u mojego, u nas, rozmawiamy normalnie. Ale on nie, jak dzwonią z domu, to broń Boże, żebym ja się odezwała czy pokazała w kamerce, mamunia pyta TYLKO o niego, jakby mnie wcale nie było. „Co jadłeś? Oj nie za mało? Jak się czujesz? Co masz w lodówce? To jak ty zakupy robisz jak pracujesz do późna?” Itp. Oczywiście zakupy robię ja, ale nic nie mówię. Najdziwniejsze jest to, że jak dzwoni, to tylko do matki, nigdy do ojca, aby pyta o niego raz w trakcie rozmowy. I tyle. Do tego jak zjeżdżamy do Polski na urlop, to on twierdzi, że tu go mam na codzień, więc teraz nie musimy spędzać ze sobą tyle czasu, bo on chce go spędzić z rodziną. Oczywiście święta też spędzamy oddzielnie, bo „to są święta, więc trzeba je spędzić z rodziną” i to nieważne, że jesteśmy razem 4 lata, z czego mieszkamy razem prawie 1,5. Moi rodzice go akceptują, twierdzą, że to jest mój wybór z kim będę. Jego ewidentnie coś do mnie mają, tzn jego mamunia, bo ojciec (raz mój do niego zadzwonił) nawet mnie pozdrawiał. To, że mamunia plotki na mnie rozsiewała, że „dziw/ka” itp. to też nic, bo jak mój jej zapytał jej czy to prawda, wyparła się wszystkiego (a jakżeby inaczej),a mi powiedział „widzisz, nic takiego nie miało miejsca, ona nic takiego na ciebie nie mówiła”. Ale ja absolutnie nic nie mogę powiedzieć na mamunię i siostrunię, co do której mnie dodatkowo wiecznie okłamuje, np. napisał „jadę z nią zrobić zakupy”, przy czym naprawdę jedzie odwieźć jej koleżankę do miasta gdzie ja mieszkam (mieszkamy 30km od siebie), odpowiadając wcześniej na moje pytanie czy przyjedzie, że nie, bo nie chce mu się i woli posiedzieć z rodziną. A i nie odbiera ode mnie telefonów jak jest z nimi. A jak próbuję porozmawiać na ten temat, to twierdzi, że szukam dziury w całym i że on nie ma nic do powiedzenia na ten temat. Mam straszne myśli, nienawidzę jego siostry (kiedyś byłyśmy przyjaciółkami, zapomniałam o tym wspomnieć) i matki. Z drugiej strony nie wyjechałby ze mną do innego kraju, gdyby nie chciał, żebyśmy byki razem. Nie wiem co mam robić. On dla mnie jest najważniejszy, chcę ułożyć sobie z nim życie, ale cienko to widzę, jeśli dalej będzie taka sytuacja z jego rodziną.

  • zuzanka

    Przepraszam za tą litanię. Pozdrawiam!

  • zuzanka

    Skoro sam tak powiedział z tym rozwodem, to nie ma się nad czym zastanawiać. W takim toksycznym związku szkoda i Ciebie i dzieci. Dasz radę wychować je sama, bez jego łaski. Powodzenia!

  • Paulina

    Witam. Pomozcie mi podjąć decyzje! Mam 24lata, maz tez. Mamy 2.5letnie dziecko. Mieszkam z teściami w malym pokoju tak od 3lat. W zeszłym roku postawiliśmy gore. bo teście nie wyrazili zgody na budowę domu po drugiej str.ulicy, Stwierdzili, ze ich do domu nie będziemy wpusczac. Ale historia zaczyna się od narodzin mojego synka. Tescie od tamtej pory zachowują się tak jakby to było ich dziecko. Tesciowa mowila na niego synus a teściu caly czas powtarzal kocham cie. Mowilam o tym mezowi, ale on wysluchal i tyle. Przez pierwszy rok zycia naszego dziecka tesciowa nam pomagala we wszystkim. Kąpała go razem z nami, przebierala itd. W sumie caly czas przebywałam u tesciow w pokoju. Karmilam, usypialam go tam, z czasem karmiac (piersią) przeszkadzalo mi to ze ciagle się ktoś krecil teściu, babcia… Przenioslam się już do pokoju. Tam już normalnie maly był kapany, usypiany i karmiony. Tesiowa wiec do nas non stop przychodzila. Maz zwrocil jej uwagę, to się obrazila. Zajmowala się nim po kilka godz.jak konczylam studia i praktyki. Jak ukonczylam wszystko zaczelam codziennie się nim zajmować, teściowej nie podobalo się to, bo chciała z nim więcej czasu spedzac. Takie spiny były przez rok czasu. Raz było dobrze a potem znow się czepiala… Az do tej chwili kiedy przeczytałam w jej telefonie smsy na mój temat, które wysylala do mojego meza. Było ich mnóstwo. Dotyczyly tez moich klotni z mezem. Wypisywala czemu się z nia klocisz, o co jej znow chodzi, synku powiedz matce ja cie kocham nade wszystko, nie chce dla ciebie zle, jeśli ci zależy na matce to powiedz mi. Na mnie wypisywala co uważa się za inteligentna a ma ograniczony zasob slow ze my jesteśmy starsi a mamy dużo więcej… ze ona nie miała rodziny przezywa, ze ma takie dzieciństwo ale ona sama chce mu takie zpewnic. Po tych smsach przestalam się odzywac do teściowej, maz mi nawet ani jednej wiadomości od niej nie pokazal, było zawsze wiesz co masz zrobić z tym sms, skasuj…. i tak przez rok czasu o tym nie wiedziałam. Jak gdzies jechaliśmy i nie wracaliśmy na czas to ciagle do meza wydzwaniala gdzie jesteś, co robicie itd.chciala wszystko wiedzieć. Przestalismy sie odzywac do nich. Za to oni po kryjomu zadzwonili do mojego taty, który ten przyjechal na wspolna rozmowe. Wspomne, ze moi rodzice sie rozwiedl jak miałam 14lat i wychowal mnie potem tata. matka wolala 2corke a mnie nie chce znac i obwinia mnie o rozwod. Mój tata ma tez problemy z alkoholem, wiec nie mam na niego co liczyc. Nie interesuje go moje zycie i mało co wnuk. Przy rozmowie teście caly czas nas obwiniali, ze oni nie chcą na 5min.widziec wnuka, bo to ich nie satysfakcjonuje, ze ja niby go bije, ze mowie na niego myszko jak to stwierdził teściu no tak przecież to nie zwierze możne jeszcze będę mowic szczurek z ogonem taki futrzak… i ciagle ze mój maz im w gospodarce nie pomaga, bo niby ja mu zabraniam, ze ja ograniczam im kontakt z wnukiem itd. Pretensje miała tez ze jej dzwi od łazienki zamknelam przed nia, gdy ja chciałam sie umyc z dzieckiem. Z mezem dość często sie kloce, bo dość ze pracuje to prosto z pracy wraca tu i teściom pomaga. czasami wracal do domu o 12w nocy. denerwowalo mnie to bo mało co go widziałam, a on nawet z dzieckiem nie miał czasu sie pobawić, bo był na kazde ich zawolanie. ciagle wydzwaniala po 10razy w ciągu dnia i rozkazywala mu co ma robic a maz szedł i od razu jej sie sluchal. Teraz nie odzywamy sie oboje do jego rodzicow, oni tez. Nie wiem co mam zrobić, chciałam sie wyprowadzić a maz mowi ze szkoda mu pieniedzy na kawalerke, woli w gore zainwestować i sie za 2mies.wprowadzic. Nie działa na niego fakt ze tesciowa rozbija nasze malzenstwo i ze ja od niego chce odejść jak ten nic nie zrobi pierwszego kroku… uważa ze jak będzie gora tescie od nas sie odczepia. Proszę pomóżcie mi jak mam postapic… Dziekuje!

  • Malgos

    A co zrobić gdy mąż stoi po stronie teśiowej? gdy zmusza do kontaktu z nią bo nie wyobraża sobie by on do niej szedł a ja została w domu? na 1 spotkaniu zwyzywała mnie od dziw.ek, potem było tylko gorzej. A on ciągle twierdzi,że mój brak kontaktu z mamusią spędza mu sen z powiek. Jak otworzyć mu oczy,że to ja mam być najważniejsza?

  • tatuś

    To jeszcze nic. A co ja mam zrobic jak żona jedenasty rok śpi z naszym synem I dobrze jej z tym ? Jak długo matka powinna spac z synem ?

  • Patrycja90

    Witam!

    Przeczytałam ten cały artykuł oraz wasze wypowiedzi kochani i żyć mi się odechciewa!
    Jestem z moim partnerem od 3,5 roku a od 3 lat mieszkamy razem w wynajętym mieszkaniu i na sierpień 2016 mamy zaplanowany ślub który najprawdopodobniej się nie odbędzie mimo tego iż bardzo go kocham 🙁
    Nie mam już siły, moje nerwy przez tą wiedźmę są już tak zszargane że więcej już nie wytrzymam!
    Jej wścibskość i „troska” o synusia są nie do zniesienia, robienie z siebie ofiary i najbardziej pokrzywdzonego i schorowanego człowieka jest jej hobby i praca (oczywiście nigdzie nie pracuje bo jej się nie chce), zwłaszcza że tym może wywołać w swoim synusiu poczucie winy przez co łatwiej jest jej nim kierować. Ta wiedźma zrobi wszystko żeby tylko na bieżąco wiedzieć co się u nas dzieje i co w danym dniu robiliśmy i oczywiście kiedy do niej przyjedzie, bo przecież dziś go jeszcze nie było!

    Przerabialiśmy już mnóstwo rozmów, dyskusji i kłótni o to ale jak widać bezskutecznie. Za każdym razem dam mu się zmanipulować i uwierzę że to się zmieni ale jak widać nie zmienia się. Za każdym razem to ja robię z czegoś problem, to ja się obrażam i wściekam a przecież nie mam o co!!!
    Jak można tak dalej żyć? To nie jest życie – to jest jakiś chory trójkąt na który ja się nie zgadzam bo związek tworzy dwoje a nie troje ludzi!!!
    Jak już wybuchnie po między nami kolejna kłótnia to po niej żeby pokazać mi że trzyma się jakichś NASZYCH ustaleń przy najbliższej okazji coś jej tam pogada żebym się odczepiła ale tak naprawdę to chyba sam w to nie wierzy i ona też doskonale wie że to tak dla zasady i dalej oboje robią swoje.
    Próbowałam rozmawiać o tym z nim i z tą wiedźmą też ale na nic się to zdaje – nie mam już na to siły.
    Za 3 dni święta i chyba będą to święta osobno bo nie wytrzymam jej widoku.
    Jest mi cholernie trudno bo bardzo go Kocham ale 3 lata bezskutecznej walki o nasz związek doprowadziły do tego że jestem już tym wykończona i moje życie nie ma już sensu.
    Do tej pory jeszcze łudziłam się że może coś do niego dotrze, że może będzie mógł być konsekwentny w tym co mówi, że w końcu zdecyduje z którą chce żyć ale jak widać to były tylko złudzenia….
    Całe szczęście że nie mamy jeszcze dzieci, bo przynajmniej one nie ucierpią…

  • Marcin

    A co w sytuacji kiedy to kobieta ma (według mnie) zbyt częsty kontakt z rodzicami? Moja narzeczona i jej rodzice dzwonią do siebie po kilka razy dziennie aby spytać o to co było na obiad, co robimy, czy gdzieś byliśmy a jak tak to gdzie i z kim itp itd. Powiem szczerze, że irytuje mnie ta sytuacja ponieważ czuję się jakbyśmy mieszkali w czwórkę. Rozmawiałem o tym z moją narzeczoną, sama przyznała że też czasami ją to denerwuje ale, cyt. „jak nie zadzwonię chociaż raz dziennie to oni się obrażą”, wg mnie to nie jest normalna relacja kiedy dorosła kobieta (27 lat) codziennie po kilka razy zdaje raport ze swojego dnia. Od razu zaznaczę, że bardzo lubię przyszłych teściów, są wspaniałymi ciepłymi ludźmi ale to nie zmienia faktu, że ta ich ciągła „kontrola” jest męcząca.

  • mężatka

    Witam, również mam podobny problem, z mężem znamy sie juz 5 lat od 2,5 roku jesteśmy po ślubie JA (23) Mąż (25)

    pierwsze pól roku było okropne, byłam wtedy w ciąży ale musiałam również jeszcze pracować wiec ja i maż chodziliśmy do pracy, natomiast z tym, wyjątkiem ze jak ja szłam to sama sie budziłam śniadanie itd sama, Natomiast gdy mąż szedł do pracy na pierwsza zmianę to Tesciowa do nas wpadała i mówi „…..wstawaj” , robiłam mu śniadanko, i kanapeczki do pracy, ale wtedy było tak ze ja mówiłam męzowi zeby sam sobie to robił a ona nie przychodziła, lecz usłyszałam tyle ze jeszcze mi żle ze mnie wyręcza mamusia.

    Ale to mały pikuś z tym co było po tym jak urodziłam dziecko.Nie dośc ze teściowie wtrącali sie do tego jak wychowuje dziecko to uświadamiali mnie że żle go wychowuje.
    Mało tego Mąż wyprowadził sie z naszego pokoju do pokoju sąsiadującego z mamusia,twierdzac ze sie nie wyspi a chodzi do pracy i od ponad 2 lat nie spimy razem. Czuje sie jak dziw…ka przychodzi na sex i wychodzi raz zapytałam czemu nie zostaniesz usłyszałam „jeszcze by sobie ktoś coś pomyślał” no i od tamtej pory drzemy koty ponieważ nie chce uprawiać sex-u. Jednak to nie wszystko zamiast zadzwonić do mnie zapytać co słychać u dziecka i u mnie to dzwoni do mamusi alby zdać jej relacje,
    Opowiem jeszcze o jednej sytuacji która miała miejsce niedawno: jak to w małżeństwie czasami ludzie nie mogą sie dogadać na konkretny temat i sie kłuca, mój mąż nie mogac dogadać sie ze mna poszedł poskarżyć sie teściowej i ona za minute była u mnie i pyta dlaczego my sie nigdy nie możemy dogadać i czemu mi ciężko zawsze dogodzić (godz po 22) Dla mnie to coś nie tak,,,, nie wiem jak sobie z tym poradzić tłumacze jej ze jak ona sie z teściem kłuci to ja sie nie wtrącam i chce aby ona również nie ingerowała w nasze sprawy ale to nie działa, dzien z dniem jest coraz gorzej PROSZE POMÓŻCIE MI BO JUZ NIE WIEM CO ROBIC!!! POMOCY

  • Ewa Klimczak

    weszłam tu bo dramatycznie szukam czegos o toksycznych relacjach pomiedzy moim mężem a jego siostrą.Po smierci tesciowej i rozwodzie szwagierki oboje nagle stali sie dla siebie powiernikami.Relacje te są szczególnie bliskie kiedy mąż wyjeżdża za granicę do pracy/mieszka u córki/.Codziennie wisza na skype,ona wypytuje ile zarobil i że jej brakuje bo obecny partner bardzo oszczedny a ona taka chorowita.Pare lat temu podsluchalam ich rozmowe jak upominala sie o pieniadze na pomnik dla tesciow.Oficjalnie powiedzialam jej ze zadnego sponsorowania pomnika nie bedzie bo to ona dostala w spadku mieszkanie po nich.Podczas ich rozmów gdy mąż widzi ze jestem obok przestaje rozmawiac i tylko cedzi aby zakonczyc rozmowe,widac ze nie chce abym slyszala o czym rozmawiają. W trakcie roznych rozmow z nim i z nią wywnioskowalam ze mowi jej o naszych planach,dzieciach,sprawach czy zakupach.Kiedy odwiedzilismy ją mąż zapraszal ja na przednie siedzenie do auta a gdy zaplanowalismy zakupy w sklepach on poszedl z nią na….kawę”to ty idz zobacz co jest a my sobie kawe wypijemy/pil przed wyjsciem z domu/ .Zwrocilam mu uwage juz pare razy,że nie wyrazam na takie zażyłości zgody ,nie zycze sobie zdawania relacji co w naszej rodzinie sie dziejei że zamienia żonę na siostrę .Ostatnio wydarl sie ze moje rozumowanie jest chore i mam syndrom Macierewicza czyli wszedzie widze spisek.Czy można prosić o wytłumaczenie tego zachowania,gdzie leży podłoże takich dziwnych relacji bo wydaje mi sie że to chore relacje i czuję sie jak w trójkącie,niby jeszcze nie kazirodztwo ale…

  • Ewa Klimczak

    to chore,z dzieciaka zrobi dewianta zakochanego w matce tzw.odwrocony kompleks Elektry -pociag seksualny do matki.Czas postraszyc zone ze jest to zboczenie i prawnie niedozwolona praktyka.Zgosic do psychologa to jedno a terapia rodzinna od już to dwa.Ja mam podobny problem ale relacja mąż-jego siostra

  • Ula

    Niestety się nie zgodzę. Ks. Pawlukiewiczowi chodzilo raczej o dobitne uzmysłowienie kto po ślubie jest ważniejszy. Więc wybór zawsze powinien padać na męża/żonę. Z prostej przyczyny. Matka/ojciec już swą rolę wykonali. Dziecko wychowuje się dla świata nie dla siebie i nie można przywiazywać go aż tak mocno by nie moglo ocenić prawidłowo sytuacji. Matka w tej przykładowej sytuacji już jest bliżej końca życia chociażby ze wzgl. na wiek i nawet pod tym katem rozpatrując sprawę wybór powinien paść na przykladową żonę.

  • Katarzyna Czyz

    Witam .Czytam Wasze wpisy i widzę że osamotniona to ja nie
    jestem. Moja historia wygląda tak. Od 25 lat jestem z facetem z którym mam
    córkę( 2 synów mam z pierwszego małżeństwa).Piszę jestem bo nie mamy ślubu. Mój
    facet nigdy o to nie zabiegał a jego mamusia i owszem .Historia mojego partnera
    jest dość uwikłana gdyż w wieku 9 lat został tylko z ojcem alkoholikiem .Mama
    wyjechała na saksy. Po 35 latach mamusia zaczęła zjeżdżać do kraju i pomału
    mącić w mojej rodzinie, mówiąc ,,kocham Cię syneczku ,tylko Ciebie mam i Ty
    musisz teraz się mną zająć i opiekować” .Teściu zmarł a teściowa nie ma nikogo.
    Jest zupełnie sama. Nie ma przyjaciół, najbliższa rodzina wystawiła jej tobołki
    za drzwi. Zawsze i wszędzie chciała rządzić. Nigdy nie pomagała mi przy
    dzieciach-typ grafini. Dodam że nigdy tego nie wymagałam. Jak zaczęła ,,osadzać
    ” się na stałe nasza sytuacja rodzinna z dnia na dzień się pogarszała.
    Teściowa wyzywała mnie przy dzieciach, poniżała i do syneczka mówiła że jestem
    nic nie warta, albo cytuję ,,wziąłeś ulicznicę”
    .A mnie na ten przykład podkładała swoje majty mówiąc że mam je uprać w
    ręku bo to koronka. Gdy się sprzeciwiałam mówiła że nie po to mnie ma żebym
    pyskowała. Wszystko musiało się kręcić wokół niej. Nawet remont w domu ona
    starała się prowadzić(oczywiście nie finansowo tylko np. .muszą być różowe
    kafelki bo są piękne). Organizowała wspólne wakacje na które nigdy się nie
    godziłam gdyż każdy wyjazd z nią kończył
    się awanturą i stwierdzeniem ,,kogoś Ty syneczku sobie wziął” Od 18 córki czyli
    od 4 lat, kiedy to wyzwała mnie od k…. jeb…. nie znam tej pani. Nie mam z
    nią kontaktu fizycznie. Oczywiście pierwszy raz mój facet zareagował na mamy
    wyzwiska i wywiózł ją do domu ale już po dwóch dniach to matka wpędziła go w
    poczucie winy i odkręciła kota ogonem. Ja jestem winna a tak w ogóle to on nie
    słyszał i to nie możliwe żeby matka tak zrobiła. Mam jako świadków jej rodzinę
    która była przy tym. Zawsze święta były u nas i zawsze jęczała że coś nie tak,
    nigdy nie było tak jak ona chciała. Sama jak zrobiła święta to wszystko było
    kupne a barszczyk z kartoniku odgrzewany w micro. Tak jak pisałam nie mam
    kontaktu z tą panią ale ona zawsze wszystko wie co u mnie się dzieje. Gdy mamy
    jakąś uroczystość czy wyjazd, ,mamusia” dzwoni do synka raz po raz nawet
    30 razy(nie wiem relacja na żywo).Wydzwania do syneczka po 20 razy dziennie. On
    w wolne dni jak dzwoni po raz 5 wyłącza telefon. Wówczas ona wisi na telefonie
    do dzieci-ciężko chora .Nagłe ataki histerii i chorób to tradycja. Osaczyła nas
    całkiem. Non stop powtarza i wpaja synowi że go bardzo kocha i że ma tylko jego
    i że on MUSI się nią zająć bo ona nikogo nie ma .Ale to nie koniec. Ostatniego
    czasu nie dogaduje się w ogóle z córką ,która nagle stwierdziła że ma babcie.
    Córka ma 22 lata i nic w domu nie robi tatuś chowa księżniczkę. Wczoraj
    zwróciłam partnerowi uwagę że nie godzę się na takie traktowanie mnie ,że ja
    muszę wszystko robić przy dorosłej babie a ona nic. Usłyszałam słowa mojej
    teściowej ,że chcę z niej służącą dla siebie zrobić. Załamałam się bo tzn że ja
    mam nią być?! Pracuje zarobkowo jestem dosyć energiczną osobą chodź bardzo chorą (jestem po 4 operacjach
    onkologicznych i szykuję się do następnej) i nie zawsze mam siłę. Jednak nigdy
    się nie skarżę chciałabym tylko wsparcia. Na 100% bardzo brakuje mi wsparcia i
    zrozumienia. Wyżaliłam się !!! Ufffff Proszę Was o jakieś rady, krytyki pomocne
    wsparcie. Nie daję już rady. Błagam Przepraszam za chaos w mojej historii ale
    targają mną świeże emocje a dramatycznie potrzebuję pomocy

  • zckkpk

    Moje kochane wszystkie synowe, macie racje, że teściowe naprawdę potrafia byc wredne. Ale pomyślcie że kiedyś wy bedzie teściowymi.
    Ja jestem teściową ,ale nie taka wredna jakie wy macie.Mieszkam sama z daleka od dzieci. Ale chciałabym aby moi synowie czasami zainteresowali się mną. Zreszta nie tylko synowie ale chyba wolabym aby synowe się do mnie odezwały i pogadały ze mną, bo one sa dla jak córki. I zawsze stane p[o ich stronie, no ale niestety one mają mnie za wroga. Babcia jest dobra tylko wtedy jak potrzeba zając sie wnukami. Zreszta moja mama ktora ma 82 lata ma to samo.
    Pamiętajcie wy tez bedzie teściowymi, bedzie potrzebowały tego czego dziś wasze teściowe potrzebują.
    Ja chciałabym aby moja synowa zadzwoniła do mnie i pogadała ze mną tak o wszystkim.
    Ale zadna z moich (2) synowych nie ma dobrych kontaktów ze swoja matka no to czego ja mam od nich wymagać ??/
    Synoiwe nie szanują swoich matek a jak maja szanowaĆ MATKIĘ MĘŻA??????????
    Pozdrawiam

  • zckkpk

    Moje kochane wszystkie synowe, macie racje, że teściowe naprawdę
    potrafia byc wredne. Ale pomyślcie że kiedyś wy bedzie teściowymi.
    Ja
    jestem teściową ,ale nie taka wredna jakie wy macie.Mieszkam sama z
    daleka od dzieci. Ale chciałabym aby moi synowie czasami zainteresowali
    się mną. Zreszta nie tylko synowie ale chyba wolabym aby synowe się do
    mnie odezwały i pogadały ze mną, bo one sa dla jak córki. I zawsze
    stane p[o ich stronie, no ale niestety one mają mnie za wroga. Babcia
    jest dobra tylko wtedy jak potrzeba zając sie wnukami. Zreszta moja mama
    ktora ma 82 lata ma to samo.
    Pamiętajcie wy tez bedzie teściowymi, bedzie potrzebowały tego czego dziś wasze teściowe potrzebują.
    Ja chciałabym aby moja synowa zadzwoniła do mnie i pogadała ze mną tak o wszystkim.
    Ale zadna z moich (2) synowych nie ma dobrych kontaktów ze swoja matka no to czego ja mam od nich wymagać ??/
    Synowe nie szanują swoich matek a jak maja szanowac MATKIĘ MĘŻA??????????
    Pozdrawiam

  • zckkpk

    Boże . Jak ja to wszystko czytam to ja naprawde jestem dobrą teściową. Nie wtrącam sie do ich decyzji, z wielka przyjemnąscią zajmuje sie wnukami jak tylko mi ich dadzą, a jeszcze uwazaja jestem zła matką i teściowa.
    Siędzę w domu sama i rycze ale im się nie narzucam i nie wtrącam.

  • Do tekstu i dyskusji dotarłam dopiero teraz. Wiem, pochodzą sprzed paru lat, ale dla mnie akurat to tematy obecnie ważne.
    Naprawdę Pani uważa, że krytyka teściów, a co za tym idzie stawanie w ich obronie przez męża – to naturalne zachowanie? Przecież mężczyzna nie jest odpowiedzialny za to, jak zachowują się jego rodzice. A z drugiej strony, np. ja jako małżonka, mam prawo powiedzieć, że coś mi się nie podoba w ich zachowaniu, coś mnie drażni, czegoś się boję…

  • Monika Zaczyk

    Ja mam podobnie… z moim chłopakiem jestem rok. Niedługo mam termin porodu. Nie chce się spieszyć że slubem

  • Malwina Kowalczyk

    Twoja tesciowa zachowuje sie nagannie. Co to za spoufalanie sie. Nienormalne.

  • martek81

    „approve”

    20.04.2017 22:51 „Disqus” napisał(a):

  • Maria Magdalena Janczura

    ja jeszcze nie mam tesciowej a juz mnie nie akceptuje i doprowadzila do rozstania:( olala bym go ale mamy dziecko …po 8 miesiacach rozstania zaczynamy od nowa a ja juz czujeze ona znowu uderza:( chyba trzeba sie wycofac bo on nie dorosl na bank

  • Picasso

    Moja teściowa miała dwóch mężów i każdy z nich wytrzymał z nią nie dłużej niż dwa lata. A teraz radzi mojej żonie jak stworzyć idealny związek a ta głupia jej słucha. A jak coś się nie układa to każe jej zabierać dziecko i wracać do niej. Gdyby nie nasza córka już dawno kopnął bym w dupę obydwie.
    Zmarnowałem sobie życie.
    Wzbogacony o nie małe doświadczenia pragnę przestrzec tych którzy zamierzają wejść w związek sakramentalny. Po pierwsze drodzy Panowie patrzcie na rodzinę to bardzo ważne. Jeśli w rodzinie waszej przyszłej żony nie ma faceta (teścia) i wszystkim rządzi teściowa albo jest facet ale dał z siebie zrobić kapcia którym się pomiata i ucisza się go jak chce coś powiedzieć to uciekajcie jak najdalej z takiej rodziny, choćby nie wiem jak kochała Was wasza narzeczona po ślubie będzie próbowała w waszej rodzinie wprowadzić zasady panujące w jej domu i na bank Was nie uszanuje. Jak będziecie protestować będą kłótnie a potem miłość przerodzi się w nienawiść i wasz związek będzie istną udręką. Oczywiście sygowata mamusia będzie z dala wszystkim kierować.
    Wiem oczywiście, że zdarzają się wyjątki i wszystko zależy od tego czy Wasza narzeczona będzie mądra i powie mamusi spadaj z naszego życia.
    Moja niestety okazała się głupia bo słucha mamusi do dnia dzisiejszego, a za wszystkie złe chwile w naszym związku obwiniany jestem ja.
    Jeśli ktoś ma jakaś radę co z tym zrobić czekam na odp.
    Pozdrawiam

  • Tescioweprecz!!!

    Tak tesciowe to najwieksze k…y pod sloncem,i nikt mi nie wmówi ze jest inaczej,a wszelkie te pogadanki o „szczerych rozmowach z teściowymi,przecież to MATKA twojego meza itp itp to niech autorzy w Tylek sobie wsadza.

  • Wiesia Dembowska

    To juz choroba -bez specjalisty nie ruszy w dorosle zycie-wspolczuje synowi

  • Janina Lapinska

    Mam 70 lat i kocham moje synowe, a co przeszłam przez teściową , to Bóg to wie,, był mąż jedynakiem , był zawsze przy niej,życia nie miałam. Radzę się uwolnić , dać spokój mężowi i jego matce. Niech żyją sobie, a tacy mami synki nie powinni rodziny zakładać.

  • Iwona Wacker

    Mam ten sam problem tzn … miałam

  • Michal

    Jestem żonaty i od jakiegoś czasu (właściwie to od kiedy zacząłem czytać dużo książek) zauważyłem, że jest pępowina między moją żoną a teściowa. Jak z tym walczyć? Dodam, iż żona nie ma żadnych koleżanek ani przyjaciółek (ma jedną przyjaciółkę, Teściową!). Z zachowania i charakteru obie są podobne do siebie. Ich zdaniem każdy jest głupi, ma głupie poglądy (właściwie każdy, kto się od tych dwóch pan charakterem różni to go nie lubią i nie będą ani rozmawiać, ani się interesować. Najbardziej lubią takie osoby obsmarowywać za ich plecami), nie potrafi nawiązać żadnej znajomości, bo w każdym widzi wady i każdego obgotowuje, tak samo, jak teściowa. Co mógłbym zrobić w takie sytuacji, żeby zakończyć ten problem raz na zawsze? Można by się teściowej pozbyć, ale to raczej nie wchodzi w grę.