Home hp-sliderOdcinamy pępowinę, czyli koniec problemów z teściową

Odcinamy pępowinę, czyli koniec problemów z teściową

autor: Marta Mauer-Włodarczak
8,7K odwiedzin

Uniezależnienie się od matki to jeden z najważniejszych ale i najtrudniejszych kroków w życiu chłopca, aby mógł stać się mężczyzną.

Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym „trójkąt małżeński”, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu.

Źródła problemu z teściową

Mądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie.  Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności, niż wyrachowania. Należy pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Jest on między innymi konsekwencją burzliwej historii naszego kraju, w którym „matka polka” częstokroć zmuszona była samotnie wychowywać dzieci, nie mogąc liczyć na pomoc męża, zaangażowanego w działania wolnościowe. Z drugiej strony, mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych decyzji.

Jak rozwiązać problem z teściową?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa – synowa, ale na linii mąż – jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem. Ważne jest abyśmy zrozumiały sytuację, w jakiej znalazł się mąż. Z jednej strony chce on sprostać stawianym mu przez nas oczekiwaniom, z drugiej czuje się zobowiązany i pragnie być lojalny wobec matki, która go wychowała i ofiarowała mu część swojego życia. W efekcie ma poczucie stawania wobec wyboru między żoną a matką, a przecież na obu bardzo mu zależy. Dlatego stara się unikać sytuacji, w których powinien definitywnie wypowiedzieć się za którąś ze stron. Takie zachowanie z kolei potęguje naszą frustrację i niechęć do teściowej. To ślepy zaułek. Nie chodzi przecież o wyeliminowanie teściowej z naszego życia (bez niej mogłoby być trochę nudno ;-)), tylko o re-definicję jej relacji z synem.

Zmiana relacji z teściową.

Mąż staje przed poważnym wyzwaniem – będzie musiał znaleźć odpowiedź na pytanie o własną tożsamość, o rolę jaką powinien pełnić w rodzinie i w tej roli się odnaleźć. To czy odniesie sukces, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy zdaje sobie sprawę z faktu, że  mąż i żona powinni być dla siebie nawzajem najważniejsi, stawiać siebie ponad rodzicami, ponad dziećmi i przyjaciółmi. Bez tego przekonania ani rusz dalej. Tu przypomina mi się pytanie, które postawił kiedyś śp. ks. P.Pawlukiewicz: „Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć?”. I choć wydaje się ono bardzo brutalne i nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji, to warto żeby mąż spróbował na nie odpowiedzieć.  Jednak zanim zadamy to pytanie mężowi, proponuję abyśmy zastanowiły się jak zachowałybyśmy się  w odwrotnej sytuacji, kiedy w zagrożeniu znajdowałby się nasz mąż i ojciec… Każde małżeństwo potrzebuje innej przestrzeni życiowej, mniejszej lub większej intymności. Nie istnieją zatem jedyne właściwe reguły współżycia z teściami. Mąż i żona powinni wspólnie zastanowić się gdzie ustanowić granice w swoim życiu, poza które nie będą wpuszczać rodziców. Identyczne zasady powinny dotyczyć rodziców obu stron. Jeśli pojawią się wątpliwości, warto pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa wchodzić między małżonków, bez względu na intencje jakie nim kierują. Uwaga teściowe: pośrednie bądź bezpośrednie podważanie kompetencji synowej w oczach jej męża jest surowo zakazane! ;-) Zdarzają się sytuacje kiedy relacja męża z jego matką jest bardzo toksyczna (mąż jest uwikłany w szantaże emocjonalne, czy zależności finansowe) wówczas warto udać się po pomoc do psychoterapeuty. Często obiektywna opinia niezależnej osoby pozwala ujrzeć problem z zupełnie nowej perspektywy. Problem z teściami jest jedną z częstszych przyczyn powstawania konfliktów małżeńskich i poważnych kryzysów małżeńskich. Jest to też jeden z najczęściej poruszanych aspektów w  trakcie terapii małżeńskiej. Na tym polu poległo wiele małżeństw, dlatego warto poświecić mu więcej uwagi.

Dam Ci newsletter, chcesz?

Obiecuję, że nie dostaniesz żadnego spamu!
Będę Cię tylko informowała o nowych artykułach na blogu. 

83 komentarze

Jakub 23 grudnia 2013 - 16:37

Widzę tutaj niemal wyłącznie kobiety opisujące swoje straszne relacje z teściową ale prawda jest taka że NIE TYLKO KOBIETY MAJĄ PROBLEMY Z TEŚCIOWYMI. Jestem mężczyzną i mieszkam obecnie z żoną i córką u moich teściowych. Pierwsze kilka miesięcy było w porządku. Siadaliśmy wspólnie, rozmawialiśmy ze sobą i wszyscy byli zadowoleni. Mniej czy bardziej bo moi teściowie to ludzie bez kultury osobistej i z brakiem tradycji wyniesionych z domu – o czym swoją drogą dowiedziałem się już grubo po kilku miesiącach wspólnego mieszkania. Wcześniej przez 6 LAT czaili się tak dobrze że nie można było tego zauważyć. Tak czy inaczej po kilku miesiącach zauważyłem że moja teściowa usiłuje przejąć kontrolę nad moimi zarobkami. Najpierw w sposób zawoalowany wciskała mi ciemnotę że miesięcznie zużywam wody na 440 zł (myjąc tylko ręce, bo myłem się w biurze), albo że indukuję raka montując kolejny PRZEDŁUŻACZ! Ta kobieta jak widzi kable to wpada w szał, potrafi nagle zacząć krzyczeć po wszystkich albo biegać nerwowo po mieszkaniu. Kiedy urodziła się nam córeczka to dopiero zaczęła się gehenna. Wg mojej teściowej podgrzewacz do mleka emituje zabójcze fale, a w komputerze mieszka diabeł (więc wyniosła komputer od nas z pokoju do siebie – mimo że komputer jest mojej żony) dodajmy że moja teściowa to kobieta nie mająca nawet matury ale zajmująca dobrze płatne stanowisko w banku – ma GRUBO powyżej średniej krajowej. Oczywiście moja żona stoi murem za moją teściową. Mojego doktoratu nie pozwalają mi robić, stają na głowie z co raz to innymi dziwnymi a’la obowiązkami żebym tylko nie miał czasu się kształcić. Pamiętam też taką sytuację że myłem butelki po mleku i słyszę że moja teściowa drze się u nas w pokoju. Niemal biegiem wpadłem do tego pokoju i co widzę… zgiętą w pół teściową drącą się na pełny regulator na moją żonę z 20 CM!!!!! Moja żona płacze, a wszystkie łzy płyną jej policzkami prosto na naszą córkę którą karmiła wtedy – w tym momencie akurat nie bo mała płakała jak obdzierana ze skóry. Myślałem że s**ę na miejscu pozbawię zmartwień. Jak ja się po niej wydarłem to pod ścianą w 2sekundy wylądowała, a później pogoniłem ją aż do kuchni nie odstępując na krok. Ale cóż z tego. Od tamtej pory zaczęły się już problemy na ostro. Żona oczywiście stanęła po stronie swojej mamusi, która „zawsze chce dobrze dla swojej wnusi” i pewnie dlatego nie licząc się z 2miesięcznym dzieckiem darła r**o. Wcześniej teścia miałem po swojej stronie. Krótko później teściowa tak go przerobiła (człowieka dobrego z natury ale o miałkim intelekcie i bezdennie głupiego) że kilka tygodni później wspólnie zaczęli indoktrynować moją żonę i buntować ją przeciwko mnie. To dopiero było zdziwienie jak kiedyś wróciłem z pracy, a żona ni z gruchy ni z pietruchy rzuciła się na mnie z PIĘŚCIAMI!!! Jakby nie to że miałem refleks chyba miałbym już nos złamany. Na drugi dzień nie potrafiła wyjaśnić swojego zachowania – ZUPEŁNIE!!! Na święta wielkanocne na śniadanie jadłem KOKTAJL BIAŁKOWY dla kulturystów o 14 popołudniu bo to akurat miałem w szafie. Teściu zeżarł śniadanie wielkanocne SAM, teściowa wpadła w furię, wybuchła awantura. Wszyscy zamknęli się w różnych pomieszczeniach. Teściowa mi później starała się wytłumaczyć że to pierwsze takie święta. Tylko że wcześniej na wigilię też były „szopki” i to nie z Jezuskiem, raczej z lucyferkiem (czyt.teściową). Na każde święta, dni wolne i inne tego typu okresy wybuchają kilkudniowe awantury. Po wspólnych wakacjach na które nie chciałem jechać ale nam zafundowali z gn****i się nie odzywam. Okazało się że mogę jechać na wakacje prezent ale na totalnie ich warunkach. To też się okazało nagle że prezent się skurczył o ponad połowę i za wakacje na które nie miałem czasu ani ochoty musiałem sam zapłacić. Od tamtej pory bojąc się o nasze bezpieczeństwo zacząłem nagrywać co dzieje się w mieszkaniu kiedy mnie nie ma. I wstrząs… ze wszystkim miałem rację, na zmianę piorą mózg mojej żonie, a moja żona tak stara się podporządkować swojej mamie że robi więcej zła niż rodzice ją o to proszą. To kolejny wstrząs! Później żona zaczęła ostro sabotować widzenia z moimi rodzicami naszej córki. Po 3 miesiącach takiej sytuacji kiedy ta poszła do kościoła wziąłem córkę do dziadków i napisałem żonie smsa gdzie jestem. Później się dowiedziałem że teściowa wpadła w taki atak że wysłała pod blok moich rodziców swoją siostrę z jej córką na przeszpiegi!!! Sama wtedy bardzo dobrze powiedziała co o mnie myśli i od kiedy – taka chwila szczerości. Od tamtej pory boję się spać tam, bo to jest opętana kobieta. Moja żona wtedy weszła do mieszkania, nawet nie witała się z moimi rodzicami tylko złapała córkę i do końca ją trzymała w rękach. Jeszcze się okazało że nagrywała nie wiadomo w jakim celu mieszkanie moich rodziców kamerą. TO JEST ZDRADA! Rozmawiałem z nią na ten temat później, znowu NIE WIEM CZEMU TO ZROBIŁAM. Same powiedzcie PANIE, już dawno powinienem się z nią rozstać. Żona z niej żadna, nawet śniadanie które zrobi mi raz na tydzień wypomina mi przez cały miesiąc i zdradza mnie jak tylko może… i tylko na razie nie z mężczyznami! PORAŻKA Ja mógłbym książkę napisać o upokorzeniach jakie doznałem ze strony mojej żony i teściowej czy nawet teścia. Ale trwam dla mojej córki, nie wiem ile jeszcze wytrzymam bo żona już zakomunikowała mi że nie wyprowadzi się dalej niż blok obok mojej teściowej. POMOCY

Odpowiedz
kasiA 23 kwietnia 2014 - 11:40

moja tesciowa jesli mozna to tak nazwać nastawia dziecko i meza przeciw mnie a do tego musimy razem mieszkać nie wiem jak to dalej zniose

Odpowiedz
zuzanka 7 lutego 2015 - 11:09

Witam! Ja mam podobnie. Jesteśmy razem 4 lata, ja mam 23 lata, on 28. Gdy jest rozmowa o ślubie, to on mówi, że dla niego to durna instytucja, pojęcie wpojone nam przez religię i dziadków, bo tak wypada. I zdecydowanie mówi nie. Do tego twierdzi, że żona i mąż to są dla siebie obcy ludzie i że nie można polegać na kimś w 100 procentach. Tak, to było jedno. Bo najważniejsza jest jego rodzina. Dokładniej mamusia, która ma decydujące zdanie i siostrzyczka (dodam w moim wieku). Już od początku były problemy, nie odpowiadała „dzień dobry” i wychodziła jak przyjeżdżałam, w końcu mój powiedział mi otwarcie, że lepiej, żebym nie przyjeżdżała. Nie byłam tam ponad 3 lata. Wiem, że to zasługa jego siostry, która nagadała na mnie złych rzeczy itp., ale według mojego ona nie jest niczemu winna. Do tego mam wrażenie, że siostra jest dla niego ideałem kobiety, ma pełno jej zdjęć (więcej niż moich!), w tel mnie zapisał po imieniu z buziakiem,a ją pieszczotliwie dodając „piękna” i serduszko. Dalej ciągnąc, jesteśmy aktualnie za granicą, ja podchodzę do tego rozsądnie (moi rodzice też), twierdzimy, że to może być dla nas szansa. Tęsknimy za sobą oczywiście, ale zdrowo, rozmawiamy raz, dwa razy na tydzień, oni pytają co u mnie, u mojego, u nas, rozmawiamy normalnie. Ale on nie, jak dzwonią z domu, to broń Boże, żebym ja się odezwała czy pokazała w kamerce, mamunia pyta TYLKO o niego, jakby mnie wcale nie było. „Co jadłeś? Oj nie za mało? Jak si