Home hp-slider Kłótnie w związku, czyli 8 rad jak rozmawiać z mężczyzną

Kłótnie w związku, czyli 8 rad jak rozmawiać z mężczyzną

autor: Marta Mauer-Włodarczak
26 komentarzy 799 odwiedzin

Z mężczyzną jest jak z komputerem. Jeśli nie wprowadzimy danych na twardy dysk to nie liczmy na to, że sam domyśli się o co nam chodzi. 

Jeżeli zależy na na rozwiązaniu problemu, pamiętajmy, że do mężczyzny należy mówić rzeczowo i zwięźle. Jeśli zaserwujemy mu obszerny wywód, o tym jak mógł zachować się tak a nie inaczej i wyliczymy setki krzywd jakie nam wyrządził, możemy mieć pewność, że nie dotrwa nawet do połowy naszej prelekcji.  W efekcie nasz ukochany trzaśnie drzwiami i pójdzie z kumplami na piwo a my zostaniemy same  z frustracją sięgającą już Zenitu.

UWAGA: Krzyki i wytaczanie ciężkiej artylerii (wypominanie wszystkiego od Adama i Ewy) nie przynoszą pożądanych rezultatów. W najlepszym wypadku zostaniemy posądzone o PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego), a problem wciąż pozostanie nierozwiązany.

Rada 1.

Mężczyzna wie tyle, ile mu powiesz. Nie licz na to, ze się czegokolwiek domyśli. Stwierdzenia typu: „Domyśl się, skoro nie wiesz o co mi chodzi, to nie mamy o czym rozmawiać” są drogą donikąd!

Zasada 2.

Ustalmy,  co jest naszym celem, czyli jaką zmianę chcemy osiągnąć w zachowaniu mężczyzny.

Zasada 3.

Mówmy o konkretach. „Nie podoba mi się to, że … (przywołajmy konkretne zachowanie w konkretnej sytuacji).

Zasada 4.

Mówmy o emocjach, mamy do nich prawo i nikt nie może dyskutować z ich słusznością. „Boli mnie kiedy…, Jest mi przykro kiedy/jak …. (tu należy wymienić konkretne zachowanie).

Zasada 5.

Jeśli lista zarzutów jest długa, warto wybrać te rzeczy na których najbardziej nam zależy, a resztę zostawić na kolejną rozmowę.  Mężczyzna jest w stanie przyjąć maksymalnie 3 zarzuty w trakcie jednej rozmowy. Jeśli zaserwujemy mu cała listę na raz, poczuje się atakowany a my nie osiągniemy naszego celu.

Zasada 6.

Nie upominaj, kiedy odczuwasz oburzenie na widok popełnionego uchybienia. Zaczekaj do dnia następnego, albo może dłużej.  Dopiero wtedy ze spokojem i czystą intencją nie omieszkaj zwrócić sprawcy uwagę. Więcej uzyskasz jednym serdecznym słowem niż trzygodzinną kłótnią. Panuj nad swoim charakterem.

Św. Josemaria Escriva

Zasada 7.

Mężczyźnie warto podsunąć gotowe rozwiązanie pod nos. Dzięki temu obie strony oszczędzą czas a prawdopodobieństwo odniesienia sukces  znacznie się zwiększy. Powiedzmy mu po prostu ” Chciałabym abyś w przyszłości ……..  (opiszmy konkretne zachowanie jakie jest przez nas pożądane np. „Chciałabym, abyś w przyszłości uprzedzał mnie zanim zaprosisz swoją mamę na weekend.”)

Zasada 8.

Na koniec powiedz mu, że jest taaaaki mądry i uwielbiasz się z nim kochać.

A może napisz list?

Czasem jednak poczucie złości i goryczy jest tak duże, że nie jesteśmy w stanie spokojnie rozmawiać o problemach. Wówczas, całkiem niezłym rozwiązanie jest napisanie listu. Taki list nie tylko będzie cennym źródłem informacji dla naszej drugiej połówki, ale także  pozwoli nam samym poukładać sobie w głowie wiele spraw i pomoże lepiej zrozumieć problem, jednocześnie rozładuje negatywne emocje. Pamiętajmy jednak, że nie jest to sposób na „nawciskanie” drugiej stronie ile się da. W takim liście nie możemy nikogo obrażać ani oceniać. Piszemy o własnych emocjach, o tym co nas boli.

Kiedyś mój mąż podsunął mi pewien template (pożyczony od J.Gray’a), który zamieszczam poniżej. Na początku wydawał mi się sztuczny, ale przetestowałam i stwierdzam, że działa :-)

List

Kochany,

Piszę do Ciebie, żeby podzielić się z Tobą swoimi uczuciami

1. Złości:

  • Nie podoba mi się, że…
  • Czuję się sfrustrowana…
  • Jestem zła…
  • Chcę…
  • Jestem zirytowana…

2. Smutku:

  • Jestem rozczarowana…
  • Smutno mi, że…
  • Boli mnie, że…
  • Chciałam…
  • Chcę…

3. Strachu:

  • Niepokoi mnie…
  • Boję się…
  • Jestem przerażona…
  • Nie chcę…
  • Potrzebuję…
  • Chcę…

4 .Żalu:

  • Jestem zmartwiona…
  • Przykro mi, że…
  • Wstydzę się, że…
  • Nie chciałam…
  • Chcę…

Miłości (bardzo ważne, nie wolno Ci tego pomijać!):

  • Kocham…
  • Chcę…
  • Rozumiem…
  • Wybaczam…
  • Doceniam…
  • Dziękuję Ci za…
  • Wiem, że…

P.S. Odpowiedź jaką pragnęłabym od Ciebie usłyszeć…

Słowniczek:

konkretnie = w oparciu o fakty.

fakt = coś obiektywnego !nie emocje!+ miejsce + data + godzina

DAM CI NEWSLETTER, CHCESZ?

Obiecuję, że nie dostaniesz żadnego spamu!
Będę Cię tylko informowała o nowych artykułach na blogu. 

26 komentarzy

j 29 maja 2010 - 18:29

A co jeśli mąż jest oporny na prośby. (Nie interesują go wspólne wieczory. Nie jest zbyt rozmowny, a ja tego potrzebuję.)Woli samotnie spędzać czas. A mimo to wzorowo wywiązuje się z domowych obowiązków, bardzo mnie kocha i jest też dobrym ojcem? To zwiększa tęsknotę! Podane wyżej rady nie skutkują!
Nie reaguje na to, że mówię mu o swej samotności.
A gdy coś proponuję (np. wspólny wyjazd)widzę, że niezbyt mu to pasuje. Jego zachowanie przypomina mi życie 16-latka, broniącego zaciekle swe prywatności.

Odpowiedz
Ewa82 8 sierpnia 2012 - 00:03

widzę że przezywasz to samo co ja, i zupełnie nie wiem jak sobie z tym radzić.Wiem ze jest miłość i radość cieszenia się ze jesteśmy razem, ale czasami mam wrażenie ze mam nastolatka w domu dbającego tylko o swoje potrzeby.

Odpowiedz
Guest 5 kwietnia 2013 - 19:57

Ale czy to jest normalne? Pielęgnować w sobie dziecko – a być infantylnym i niedojrzałym…

Odpowiedz
EWELA 2 czerwca 2010 - 19:40

JA OSTATNIO W OGÓLE NIE POTRAFIĘ ROZMAWIAĆ ZE SWOIM MĘŻEM. KŁÓCIMY SIĘ DOSŁOWNIE O WSZYSTKO. ON NIE UMIE DO MNIE MÓWIĆ TYLKO CIĄGLE KRZYCZY A JA NICZYM SOBIE NA TO NIE ZASŁUŻYŁAM I JEST MI Z TYM BARDZO ŻLE. BOLI MNIE RÓWNIEŻ JEGO WYMĄDRZANIE SIĘ JAKI ON JEST MĄDRY I W OGÓLE JA TO JESTEM SIEROTA, KTÓRA WSZYSTKO ROBI NIE TAK JAK TRZEBA. KOCHAM GO ALE OSTATNIO MAM TAK PSYCHIKĘ ZORANĄ ŻE WSZYSTKIEGO MAM DOSYĆ. A DO TEGO JEST TAKI ZIMNY I MAŁO TROSKLIWY JAK BY MU NA MNIE NIE ZALEŻAŁO. CIĄGLE Z KIMŚ PISZE SMSY I NIE DAJE MI ZAJRZEĆ DO SWOJEJ KOMÓRKI ON COŚ PRZED DE MNĄ UKRYWA BO JUŻ NIE WIEM CO MAM NA TEN TEMAT MYŚLEĆ. PRZYCHODZĄ MI RÓŻNE MYŚLI NP. ŻE MNIE ZDRADZA ŻE MA KOGOŚ.

Odpowiedz
Patryk 28 października 2010 - 21:21

Do j: Widzę, że jestem nieco podobny do Twojego męża, więc krótko mogę powiedzieć, że on jest typem samotnika, tzn. potrzebuje samotności, bo może przytłacza go ciągłe wymuszanie, wymaganie rozmowy, do której nie jest, albo nawet nigdy nie był skory. Jednak to jest człowiek i potrzebuję innych ludzi by czuć się dobrze. Na Twoim miejscu rozważyłbym możliwość dania mu swobody, tej jego upragnionej samotności, bo założę się w końcu, że będzie miał dosyć tego i sam przyjdzie do Ciebie, co nie oznacza, że będzie bardziej rozmowny.. Jednak po tym możesz zastosować się do powyższych rad, aby tylko delikatnie..

Odpowiedz
Marta Mauer-Włodarczak 5 listopada 2010 - 10:38

Witam!

Pozwolę sobie na wyrażenie pewnej obawy, dotyczącej przyzwolenia na samotność. Jeśli mąż dostanie przyzwolenie na wycofanie się, bardziej prawdopodobne jest to, że jeszcze bardziej zamknie się w sobie. Pewnie raz na jakiś czas zatęskni za rozmową z żoną, ale będą to coraz bardziej sporadyczne sytuacje, które na pewno nie zaspokoją potrzeby żony. A im żona będzie czuła się bardziej samotna, tym trudniej będzie jej kontrolować swoje emocje i rozmawiać z mężem na akceptowalnym dla niego poziomie emocjonalnym. W pewnym momencie, żona albo zamknie się w sobie, tak jak mąż i popadnie w depresję, albo jej emocje doprowadzą do wybuchu, którego mąż nie będzie już w stanie przyjąć na „klatę”. Istnieje jeszcze duże ryzyko wejścia w związek pozamałżeński, który zaprotezuje potrzebę bliskości. To jest bardzo krótka droga do poważnego kryzysu, kończącego się często rozstaniem i ogromnym cierpieniem nie tylko samych małżonków, ale również, a może przede wszystkim ogromnym cierpieniem dzieci.

Odpowiedz
neonerka 14 września 2015 - 04:12

Myślę, że nie chodzi tu o danie przyzwolenia na samotność, ale na czas dla swojego ja, każdy go potrzebuje.

Odpowiedz
Agnieszka 3 lutego 2011 - 13:45

Witam,
mój mąż jest anty-samotnikiem. Ma tak niewyobrażalną potrzebę kontaktu, bliskości, konfrontacji, wymiany myśli, że aż dech zapiera. W tym związku problem leży po mojej stronie. Mam 35 lat i ogromny problem z komunikacją na poziomie emocjonalnym. Czasem myślę, że gdybym nie musiała, mogłabym nie odzywać się tygodniami. Ważne, aby był przy mnie, żebym mogła czuć się bezpiecznie. On czasem dostaje furii, kiedy zachowuję się jak ten przysłowiowy „słup soli”, ale wówczas węzeł na moim gardle zaciska się jeszcze bardziej i nie potrafię wybąknąć ani sylaby. Kocham go bardzo, bo jest wspaniałym i mądrym facetem, ale boję się, że On tego nie wytrzyma i odejdzie. Ja niestety zachowuję się jak moja mama, która wciąż się obrażała i nie odzywała (głownie do mnie, bo w okresie dorastania wciąż były ze mną kłopoty)i wiem jakie to okropne uczucie dla drugiej osoby. Czy to można zmienić? Czy efekty socjalizacji są tak trwałe, że powinnam pozwolić mężowi odejść, bo ja i tak się nie zmienię?

Odpowiedz
psycholog 11 lipca 2012 - 21:55

Agnieszko, dopiero terazna trafiłam na Twój post – najprawdopodobniej masz problem przeniesieniowy związany z emocjami – dlatego nie odzywasz się w konfliktowych sytuacjach – to ą wzorce zachowań wyniesione z domu rodzinnego (mama), może to również być pewnego rodzaju kara (nieświadoma) wymierzona mężowi za jego zachowania.
Popytaj o dobrego terapeutę – terapia pomoże rozwiązać Ci ów „węzeł” na szyi.
Powodzenia!

Psycholog

Odpowiedz
neonerka 14 września 2015 - 04:07

Nie mogę pojąc, jak piszesz takie rzeczy a do niego nie potrafisz się odezwać? To napisz mu to co nam, niech wie przynajmniej co czujesz, a jak się obrażasz i walisz fochy, to mu przynajmniej napisz dlaczego, bo on nie jest duchem świętym i się nie domyśli… Jak on został Twoim mężem? Ktoś Wam siebie opisał i przyprowadził pod ołtarz każąc się hajtać? A może tak się zachłysnęliście sobą, że wcześniej w ciszy patrzyliście tylko na siebie albo się kochaliście? A jednym o czym rozmawialiście było jego – zostaniesz moją żoną? a Ty odpowiedziałaś – tak ? Nie rozumiem. jak dwoje nie rozumiejących się ludzi, nie akceptujących siebie takimi jakimi są, mogło się pobrać?

Odpowiedz
Weronika Kroczak 3 grudnia 2017 - 22:27

Witam mam to samo. Dzis po bardzo fajnie spedzonym dniu ogladalismy jakas reklame w telewizji rzucilam tak sobie ze to bylaby oszczednosc czasu. Wtedy zaczela sie glupia rozmowa ktora w rzeczywiatosci doprowadzila do klotni i placzu z mojej strony. Moj narzeczony nie potrafi nawet wtedy gdy jestem roztrzesiona po klotni przestac gadac i nadal dolewa oliwy do ognia i nie potrafi nawet przez chwile przestac gadac i zostawic mnie w spokoju. Od dluzszego czasu siedze w salonie i rycze nawet wtedy gdy pisze tego posta. Pomozcie co mam zrobic bo bardzo go kocham ale nie wiem jak rozmawiac z nim po tej klotni.

Odpowiedz
Karina 8 marca 2011 - 07:48

Witam. Jestem z moim chłopakiem od prawie półtory roku wszystko było dobrze dogadywaliśmy się wygłupialiśmy się, ale niestety coś się zepsuło nawet nie wiem w którym momencie od dobrych 2 miesięcy kłucimy się cały czas… Nie potrafimy się dogadać Tomek cały czas ma do mnie jakieś pretensje jest całkowicie nastawiony przeciwko mnie. Wszystko co robię mówię jest przeciwko niemu twierdzi, że cały czas go atakuję. Kiedy pytam się go czy mnie kocha odpowiada, że tak, ale nie wiem czy to jest prawdziwe :( Bardzo go kocham i chcę z nim być dlatego proszę o jakąś rade. Dałam mu wczoraj napisany list ( brałam przykład z listu wyżej)i poprosiłam w nim o tydzień przerwy na przemyślenia, ale nie wiem czy to coś da…bardzo prosze o jakąś radę.

Odpowiedz
Maja 18 lipca 2011 - 14:49

Najważniejsze to porozmawiać ze samym sobą. Od tego proponuję zacząć. I nie dziamać wg schematów albo wyobrażeń, które się w międzyczasie przyplątały.

Odpowiedz
Ewa 21 sierpnia 2011 - 18:58

A co jesli
Zasada 2- wypowiadam konkretnie,co mnie boli,np to ze publicznie beszta mnie za najmniejsze przewinienie,a w odpowiedzi slysze- kiedy dokładnie? Jesli nie podam dnia i godziny,to sprawa według mego partnera nie miala miejsca.
zasada 3 . Opowiadam co wtedy czuje,ze sprawia mi to przykrosc- odpowiedzia jest stwierdzenie,ze to sa tylko moje odczucia i moga byc mylne
Zasada 6 – podsuwania konkretnego rozwiazania konczy sie wybuchem,bo „nie bede mu mówila co ma robic?

Odpowiedz
ciekawe 13 października 2011 - 22:15

pyt. do j – i jak tam, po takim czasie?? Ja sobie nie radzę, stąd pytam, co się faktycznie dalej dzieje. Bo odnośnie wypowiedzi M.M-Włodarczak to obecnie dopada mnie depresja. Moja świadomość jest na tyle przytomna, że jeszcze jestem w stanie coś zrobić. Pytanie – jest szansa jeszcze, czy lepiej ukrócić cierpienie i wybrać mniejsze zło np. rozwód.

Odpowiedz
Anna Klimkowska 9 listopada 2011 - 10:09

mam taki problem od dnia ślubu mąż praktycznie ze mną nie rozmawia. unika problemów i ciągle dąży do kłótni. mamy synka 2,5 rocznego i drugie dziecko w drodze. nie umiem dotrzeć do męża a żadne argumenty do niego nie trafiają. już yślałam o rozwodzie ale to nie rozwiąże moich problemów bo bardzo kocham męża i chce uratować nasz związek. proszę doradźcie mi co mam robić.

Odpowiedz
Monika 28 grudnia 2011 - 13:15

Witajcie. Nie wiem od czego mam pisać. Jestem z mężem 6 lat po slubie. Myślałam ze to co przeszliśmy juz razem jeszcze przed slubem i w trakcie wzmacnia nasz związek. Niestety sie myliłam. Ostatnio odkrylam, że przez dluzszy czas mnie oklamuje. Koresponduje sobie z inna kobietą, a najlepsze jest to że znam ją. Pobawilam sie w malego detektywa i dowiedzialm sie, że piszą i dzwonia do siebie. Powiedzialam mu o tym, wręcz wpadlam w furie. Na poczatku wogóle sie nie chcial przyznac ale jak dałam porzadne dowody to sie przyznał. W trakcie rozmowy powiedzial wiele słów, które uważam naruszyły konstrukcje naszego związku. Uważa że ona ma wieksze problemy niż my, że to ona jest jego przyjacielem. Zamurowało mnie totalnie, to co uslyszała. Od tamtego czasu nie umiem z nim rozmawiać. A dla niego to najlepiej jakbym sie o tym niedowiedziala. Co mam robić?

Odpowiedz
Miki0 20 czerwca 2012 - 21:33

cześć mam ten sam problem co ty , na początku zwiazku sielsko anielsko , a po 6 latach znalazłam smsa , czytając nie wieżyłam mój mąż ma przyjaciółkę z nk od 3 miesięcy zwierza się je,j jaka to ja jestem niedobra, że jest ze mną dla dziecka,że mnie juz nie kocha itd.A ta szmata pisze do niego nie martw się kochanie, przesyłam buziaki kochanie itd.on też juz tak zaczął pisac do niej .Co robić jak udowodnić mu to. przecież nie powiem że przeszukiwałam telefon a był to naprawdę przypadek.Solidaryzuje się z Toba czekam na podpowiedx w celu zebrania dowodów, wiem że 1 raz się z nią spotkał, ona mieszka 150 km od nas.Jeżeli moge Ci doradzic to uciekaj gdzie pieprz rośnie, ja też mam taki zamiar.chyba że znalazłaś inne rozwiązanie czekam na odp

Odpowiedz
neonerka 14 września 2015 - 04:32

Dziewczyny, prawda jest taka, że wasi faceci poczuli się samotni i znudzeni, dziecko, zajęcia , rozumiem, ale trzeba znaleźć czas, na bycie żoną i nie czekać na to ani chwili. Jesteś zła, to stań się dobra, spokojna, wyrozumiała, kochaj go by to czuł, porozmawiaj o Was, ale nie mów, że wiesz… Sypialnia, tam się nim zajmij a babę sam zostawi, pozwól mu by sobie przypomniał ,że jesteś tą samą kobietą jaką pokochał i bądź nią… No chyba, że nigdy Cię nie kochał – zakochanie, a miłość, to dwie zasadniczo inne uczucia… Zakochanie trzyma kilka lat i opada, miłość to świadome uczucie, w którym dobrze wiemy za co kogo kochamy, w zakochaniu ” kochamy” za całokształt bo mamy bielmo na oczach, a kiedy zakochanie mija, to po prostu się budzimy i zadajemy sobie pytanie – co ja z nią/z nim do cholery tu robię, jak doszło do tego ślubu, dzieci. Boże, ja chcę by to był tylko zły sen!

Odpowiedz
Zosia 15 stycznia 2012 - 13:20

Straszne, co tu wszyscy piszecie. Nie wiem, dlaczego tak wszyscy ludzie komplikują sobie życie i przestają się starać. Dlaczego się kochają, a potem… wypady w góry, picie wspólnej kawy, kąpiele, pocałunki, trzymanie się za ręce, wspólny śmiech i łzy… to wszystko przestaje być ważne. Ja sama długo już walczę o swój związek. Pewnie bez sensu ta walka. Walczę głównie z milczeniem i brakiem okazywania uczuć. Straszne, bo sama już się poddaję. Nie wiem, co mam Wam doradzić, bardzo chciałabym Wam pomóc…
Jest zima, z oknem śnieg. Może zacząć od ulepienia wspólnego bałwana…

Odpowiedz
Ewelina 20 stycznia 2012 - 23:53

No wlasnie, dlaczego na poczatku zwiazku jest tyle euforii a pozniej wpada sie w rutyne dnia codziennego i uwaza „bo takie jest zycie”? I przestaje sie pielegnowac zwiazek. Jestem z moim narzeczonym 3 lata i jakies dwa miesiace temu przechodzilismy kryzys. Zaczynalo byc tak schematycznie i nudno i rutyna zaczynala dawac o sobie znac. Podjelam sie rozmowy z narzeczonym, mowiac mu o swoich potrzebach , zalach on powiedzial o swoich , ale dodal wlasnie teskt ktorego ja nie znosze „takie jest zycie pozniej”. Odpowiedzialam mu na to , ze jesli tak wyglada jego spojrzenie na swiat i zycie to musimy sie rozstac, bo ja jestem zdania ze zwiazek i milosc pielegnowac trzeba przez caly czas i w natloku dnia codziennego znalezc dla siebie nawzajem chocby pol godziny aby spedzic tylko we dwoje i robic wiele rzeczy wspolnie bo to laczy ludzi i wzmacnia wiezi. Wiec ustalilismy pewne zasady ktore wprowadzilismy w nasz zwiazek, oboje sie angazujac oczywiscie i naprawde jest duzo lepiej :)

Odpowiedz
neveragain 22 czerwca 2012 - 17:40

Najgorsze podejście to wiara w stereotypy. Jeśli ktokolwiek chce zacząć zmieniać świat, powinien zacząć od siebie. Wymuszanie zmian na innych nie przynosi żadnych skutków… poza tym chcielibyście być z kimś dla kogo musicie się zmienić? Gdzie akceptacja? Gdzie miłość „pomimo”, a nie „za”? Każdy, wcześniej czy później, odczuwa potrzebę bycia CAŁYM ŚWIATEM dla osoby, która staje się takowym dla nas. Ideały nie istnieją, kłótnie są nieodzownym elementem każdego związku, jednak wybaczać nie każdy potrafi… a jeśli nie potrafimy przyjąć utopii z małymi defektami to oznacza, że mamy problem. Nie ma ludzi bez wad, najważniejsze to pamiętać, iż my też nie jesteśmy ich pozbawieni. Co do rozmów damsko-męskich, to mogę śmiało powiedzieć, że w moim przypadku walczę do końca i potrafię przesiedzieć całą noc, aby problem został rozwiązany. Niestety dotychczasowe kobiety w moim życiu nie potrafiły sprostać takiemu wyzwaniu i po maksymalnie godzinie zdenerwowane za wszelką cenę skupiały się na zakończeniu sporu bez rozwiązania, co dla mnie jest najgorszym wyjściem. Problemy rosną, a kłótnie często kończyły się coraz szybciej, może jestem zbyt spokojny i z tego wynikała irytacja. Pomimo pieniędzy, dóbr materialnych zawsze kładłem największy nacisk na sferę duchową. Kobiety w większości potrafią okazywać uczucia tylko w momentach, gdy sytuacja jest stabilna. Rozumiem kwestię bezpieczeństwa, jednak dla mnie osoba wchodząca w związek dzieli się swoimi problemami, ale również bierze na siebie cudze. Gdy występuje problem dotyczący Waszego partnera (również niezależny od niego), nie potraficie dać mu wsparcia i okazać takich samych uczuć, jak ma to miejsce w momentach dobrych.

Odpowiedz
Magda 7 lipca 2012 - 07:07

 Przede wszystkim o związek trzeba walczyć. Jeśli wiesz że kochasz ta druga osobę całym sercem to warto naprawdę  robić wszystko w dobrym kierunku, łagodzić konflikty, rozmawiać o tym, co boli,jeśli to nic nie da – to już nie ma co się starać:(

Odpowiedz
neonerka 14 września 2015 - 03:54

dokładnie, a jak się chce walczyć, to lepiej iść na ring a nie drugiej osobie zatruwac życie

Odpowiedz
Klara 2 czerwca 2015 - 10:35

Ja już próbowałam, nic to nie zmieniło, mojego mężczyzny nie podejdę w sposób psychologiczny a tym bardziej nie na „chcę” lub „proszę”. I już mam tego dość, że ma w nosie moje potrzeby, ani się nie kocha ze mną ani czasu mi nie poświęca, ani czułości nie daje.

Odpowiedz
Jussss 20 czerwca 2017 - 11:58

Na koniec powiedz, że uwielbiasz się z nim kochać. Gorzej jak nie lubię…

Odpowiedz

Możesz śmiało komentować

W ramach tej witryny stosujemy pliki cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej